AC Milan odniósł przekonujące zwycięstwo na wyjeździe, pokonując Bolognę 3:0. Spotkanie było przykładem dojrzałego futbolu w wykonaniu zespołu z Mediolanu, który potrafił przetrwać trudne momenty, a następnie bezlitośnie wykorzystać swoje okazje.
Początkowe minuty należały do Bologni. Gospodarze grali wysoko, często dośrodkowywali w pole karne i wywalczyli kilka rzutów rożnych. Brakowało jednak precyzji w finalizacji. Strzały głową i uderzenia z dystansu nie sprawiły większych problemów bramkarzowi Milanu.
Przełom nastąpił w 20. minucie. Po składnej akcji gości Ruben Loftus-Cheek znalazł się w polu karnym i strzałem z bliskiej odległości otworzył wynik spotkania. Gol ten uspokoił grę Milanu, który od tego momentu przejął kontrolę nad przebiegiem meczu.
Kluczowy moment przed przerwą
W 36. minucie Christopher Nkunku został sfaulowany w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na „jedenastkę”. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał rzut karny, podwyższając prowadzenie. Bramkę na 2:0 tuż przed przerwą można uznać za moment decydujący. Bologna zeszła do szatni wyraźnie podłamana.
Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Milanu. Już w 48. minucie Adrien Rabiot wykorzystał nieporozumienie w defensywie gospodarzy i lewą nogą skierował piłkę do siatki. Gol na 3:0 praktycznie zamknął mecz.
Od tego momentu goście skupili się na kontrolowaniu tempa gry. Bologna próbowała atakować, częściej uderzała z dystansu i szukała swoich szans po stałych fragmentach, jednak defensywa Milanu, wspierana przez pewnego Mike’a Maignana, nie dopuściła do utraty bramki.
AC Milan zaprezentował futbol oparty na dyscyplinie taktycznej i wysokiej skuteczności. Środek pola dominował fizycznie i organizacyjnie, a zmiany w drugiej połowie pozwoliły utrzymać intensywność do końcowego gwizdka. Bologna, mimo ambicji i niezłego początku, zapłaciła wysoką cenę za brak konkretów pod bramką rywala.
Bologna FC 1909 – AC Milan 0:3 (0:2)
Gole: Ruben Loftus-Cheek 20′, Christopher Nkunku 39′ (k.), Adrien Rabiot 48′



