Najnowsze informacje z ostatniej chwili - Polska i świat

Aktualne wiadomości z Polski i ze świata – najnowsze informacje z ostatniej chwili, newsy ze świata kultury, rozrywki i internetu.

Arsenal Wolves
Fot. Arsenal YouTube

Arsenal wygrywa z Wolves po thrillerze w doliczonym czasie! Dwa samobójcze gole

Jeśli ktoś opuścił ostatnie 25 minut meczu na Emirates Stadium, ominęło go wszystko to, co w piłce nożnej najbardziej absurdalne, okrutne i jednocześnie fascynujące. Arsenal FC wygrał z Wolverhampton Wanderers FC 2:1, ale zrobił to w sposób, który długo będzie krążył w mediach społecznościowych i analizach taktycznych. Paradoks? Kanonierzy nie strzelili ani jednego „własnego” gola.

Od pierwszych minut było jasne, kto będzie dyktował warunki. Arsenal ustawił się wysoko, agresywnie pressował i regularnie zamykał Wolverhampton pod ich własnym polem karnym. Bukayo Saka i Gabriel Martinelli raz po raz szarpali boczne sektory, Declan Rice dominował w środku pola, a stałe fragmenty gry sypały się jak z rogu obfitości.

Problem był jeden: brak konkretów. Strzały Timbera, Rice’a czy Martinellego mijały bramkę o centymetry, a Wolves, choć momentami głęboko cofnięci, potrafili odgryźć się groźnymi kontrami. Najlepszą okazję gości w pierwszej połowie zmarnował Hwang Hee-Chan, przegrywając pojedynek z Davidem Rayą. Do przerwy było 0:0, a na trybunach dało się wyczuć lekką frustrację.

Gol z niczego… i to do własnej bramki

Druga połowa długo wyglądała jak powtórka z pierwszej. Arsenal nacierał, Wolves bronili się ofiarnie, a Sam Johnstone wyrastał na bohatera przyjezdnych. Do 70. minuty. Po kolejnym rzucie rożnym Saki piłka trafiła w słupek, odbiła się niefortunnie od rękawic Johnstone’a i… wpadła do siatki. Oficjalnie: gol samobójczy bramkarza Wolves. Emirates odetchnęło, ale, jak się okazało, był to dopiero początek emocji.

Gdy wydawało się, że Arsenal dowiezie skromne zwycięstwo, Wolverhampton uderzyło w najczulszy punkt. W 90. minucie Mateus Mané dośrodkował w pole karne, a świeżo wprowadzony Tolu Arokodare idealnie wyskoczył do piłki i głową doprowadził do wyrównania. Cisza na stadionie była ogłuszająca. Goście świętowali jak po wygranym meczu. Niesłusznie.

Arsenal ruszył desperacko. Saka wrzucił piłkę w pole karne, Gabriel Jesus naciskał obrońcę, a Yerson Mosquera, próbując ratować sytuację, skierował piłkę do własnej bramki. 2:1. Eksplozja radości. Upadek Wolves. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Mecz, który streszcza sezon

To było spotkanie dziwne, momentami brzydkie, ale piekielnie znaczące. Arsenal wygrał charakterem, nie finezją. Wolverhampton przegrało, choć przez 90 minut realizowało swój plan niemal perfekcyjnie. Statystyki powiedzą jedno, skrót wideo pokaże drugie, ale prawda jest taka: te trzy punkty mogą ważyć więcej, niż się dziś wydaje. Premier League rozgrywki – najnowsze informacje o lidze angielskiej.

Źródło: Arsenal YouTube

Udostępnij artykuł:

Zobacz również

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Przewijanie do góry