Estádio da Luz było świadkiem futbolowego szaleństwa. Benfica pokonała Real Madryt 4:2 w meczu, który miał wszystko. Były zwroty akcji, dramatyczne decyzje sędziowskie, dwie czerwone kartki i absolutnie nieprawdopodobny bohater w doliczonym czasie gry.
Real Madryt rozpoczął spotkanie zgodnie z oczekiwaniami, spokojnie, z dużym posiadaniem piłki i kontrolą tempa. W 30. minucie Kylian Mbappé potwierdził swoją klasę, strzelając gola głową po precyzyjnym dośrodkowaniu Raúla Asencio. Wydawało się, że Królewscy zmierzają po kolejne europejskie zwycięstwo.
Benfica jednak nie zamierzała się poddać. Gospodarze odpowiedzieli agresywnym pressingiem i odważną grą skrzydłami. Efekt przyszedł szybko. W 36. minucie Andreas Schjelderup doprowadził do wyrównania po szybkim kontrataku i idealnym dograniu Vangelisa Pavlidisa.
Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w doliczonym czasie gry. Po faulu Auréliena Tchouaméniego w polu karnym sędzia wskazał na „wapno”, a Pavlidis pewnym strzałem dał Benfice prowadzenie 2:1. Gol „do szatni” był dla Realu potężnym ciosem mentalnym.
Schjelderup show i złudna nadzieja Realu
Po przerwie drużyna prowadzona przez José Mourinho poszła za ciosem. W 54. minucie ponownie błysnął Schjelderup, który precyzyjnym strzałem z lewej strony podwyższył prowadzenie. Estádio da Luz eksplodowało, a Real Madryt zaczął tracić kontrolę nad meczem. Nadzieję gościom dał jeszcze Mbappé, który cztery minuty później zdobył swoją drugą bramkę, tym razem po asyście Ardy Gülera. Wynik 3:2 zapowiadał emocjonującą końcówkę i rzeczywiście, emocji nie zabrakło.
Ostatnie minuty meczu to kompletny rozpad madryckiej drużyny. Nerwy puściły, a brutalna gra zakończyła się dwiema czerwonymi kartkami: Raúl Asencio (90+2’) i Rodrygo (90+7’). Real kończył spotkanie w dziewiątkę, a Benfica doskonale wykorzystała przewagę.
Bramkarz, który przeszedł do historii
W 8. minucie doliczonego czasu gry wydarzyło się coś, co przejdzie do historii Ligi Mistrzów. Przy rzucie wolnym w pole karne Realu pobiegł… Anatolij Trubin. Bramkarz Benfiki wyskoczył najwyżej i strzałem głową ustalił wynik na 4:2. To był moment absolutnie symboliczny. Pieczęć na jednym z najbardziej dramatycznych meczów obecnej edycji Champions League.
Benfica zwyciężyła nie tylko piłkarsko, ale przede wszystkim mentalnie. Zespół z Lizbony wykazał się odwagą, dyscypliną i bezlitosną skutecznością w kluczowych momentach. Real Madryt, mimo dwóch goli Mbappé, zapłacił wysoką cenę za brak koncentracji, nerwowość i problemy w defensywie.
SL Benfica – Real Madryt 4:2 (2:1)
Gole: Andreas Schjelderup 36′, 54′, Vangelis Pavlidis 45’+5′ (k.), Anatoliy Trubin 90’+8′ – Kylian Mbappé 30′, 58′
Czerwone kartki: Raúl Asencio 90’+2′, Rodrygo 90’+7′



