To miała być noc Mateusza Gamrota, ale Charles Oliveira przypomniał całemu światu, dlaczego przez lata był królem wagi lekkiej UFC. W głównej walce gali w Rio de Janeiro Brazylijczyk pokonał Polaka przez poddanie w drugiej rundzie, pokazując swoją fenomenalną klasę w parterze.
Od pierwszych sekund pojedynku widać było, że emocje w hali sięgają zenitu. „Do Bronx”, wspierany przez rozgrzaną brazylijską publiczność, ruszył do przodu z charakterystyczną agresją. Mateusz Gamrot próbował kontratakować i szukał sprowadzeń, ale to Oliveira błyskawicznie odwracał pozycje i szukał poddań z każdej możliwej sytuacji.
Pierwsza runda należała do byłego mistrza. Groźne próby omoplaty, przejście do pleców i próba duszenia pokazały, że jego parter wciąż jest światowej klasy. Gamrot przetrwał, ale musiał czuć respekt przed kolejnymi rundami.
Druga runda i koniec marzeń o zwycięstwie
Na początku drugiej rundy „Gamer” próbował wrócić do gry, jednak Oliveira skutecznie zneutralizował jego zapędy. Po chwili Brazylijczyk zdołał ponownie zdobyć plecy Polaka i tym razem nie wypuścił okazji. Zapiął duszenie zza pleców, choć bardziej przypominało ono mocny face crank, i Gamrot musiał odklepać. Arena w Rio eksplodowała! Oliveira wyskoczył w tłum kibiców, celebrując zwycięstwo jak za najlepszych lat.
Dla Oliveiry to powrót na zwycięską ścieżkę i jasny sygnał dla dywizji lekkiej. „Do Bronx” nadal jest jednym z najgroźniejszych zawodników w świecie MMA. Brazylijczyk poprawił swój rekord do 36-11 (24-11 w UFC) i znów może myśleć o walce o pas.
Mateusz Gamrot (25-4, 8-4 UFC) mimo porażki pokazał serce do walki i odwagę, podejmując pojedynek z jednym z najlepszych grapplerów w historii. Polak wciąż należy do ścisłej czołówki kategorii lekkiej i z pewnością jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Sporty walki – MMA – najnowsze informacje ze świata sportów walki.




I Brazole się śmieją teraz na forach z Polaka, że to leszcz
A tak kozaczył heh