W jednym z największych zaskoczeń tej kolejki ligi włoskiej, Como 1907 pokonało faworyzowaną AS Romę 2:0. Choć przez większość spotkania wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, gospodarze z Como zaskoczyli rywali, strzelając dwa gole w doliczonym czasie gry. To zwycięstwo jest jednym z najbardziej sensacyjnych wyników tegorocznych rozgrywek.
W jednym z najbardziej emocjonujących i zaskakujących meczów 16. kolejki Serie A, Como 1907 pokonało AS Romę 2:0. Bohaterem tego sensacyjnego zwycięstwa został Alessandro Gabrielloni, który w doliczonym czasie gry zdobył swojego pierwszego gola w Serie A i asystował przy trafieniu Nico Paza, pieczętując triumf gospodarzy nad faworyzowanymi Giallorossi. Dla Romy prowadzonej przez Claudio Ranieriego to bolesny krok wstecz po ostatnich dobrych wynikach.
AS Roma przystępowała do meczu po serii zwycięstw – 4:1 nad US Lecce w Serie A i 3:0 nad SC Braga w Lidze Europy. Trener Claudio Ranieri musiał jednak poradzić sobie z poważnymi brakami w składzie. Leandro Paredes, Bryan Cristante i Mats Hummels byli niedostępni z różnych powodów, a Artem Dowbyk nie był jeszcze w pełni sił, co wymusiło ponowne wystawienie Paulo Dybali jako fałszywej „dziewiątki”. Z kolei Como zmagało się z własnymi problemami – zespół nie wygrał meczu od 29 września, zaliczając cztery remisy w dziewięciu ostatnich kolejkach.
Mimo dużej przewagi Romy w posiadaniu piłki, gospodarze potrafili stworzyć kilka groźnych sytuacji. Już w pierwszej połowie Nico Paz był bliski zdobycia gola z rzutu wolnego, ale jego strzał trafił w poprzeczkę. Roma odpowiedziała dwoma groźnymi akcjami, jednak zarówno Alexis Saelemaekers, jak i Zeki Celik uderzali minimalnie niecelnie.
Najlepszą sytuację Romy miał Manu Koné, który umieścił piłkę w siatce w 28. minucie. Gol jednak został anulowany, ponieważ w akcji brali udział Stephan El Shaarawy i Angelino, którzy wcześniej znaleźli się na pozycji spalonej.
Niewykorzystane okazje i dramatyczna końcówka w drugiej połowie meczu
W przerwie meczu Claudio Ranieri zdecydował się na wprowadzenie Artema Dowbyka, aby wzmocnić ofensywę Romy, która miała problemy z przedarciem się przez dobrze zorganizowaną obronę Como. Wydawało się, że goście obejmą prowadzenie, gdy Andrea Belotti zmarnował idealną okazję, nie trafiając czysto w piłkę z kilku metrów po dograniu Federico Barby.
Como również miało swoje szanse – Patrick Cutrone oddał groźny strzał głową, który minimalnie minął słupek, a strzały z dystansu Alieu Fadery oraz Edoardo Goldanigi były świetnie bronione przez Mile Svilara, który przez większość meczu ratował Romę przed stratą gola.
Roma nie potrafiła wykorzystać swojej przewagi, co zemściło się w doliczonym czasie gry. W 93. minucie Patrick Cutrone popisał się świetnym rajdem lewym skrzydłem i wycofał piłkę w pole karne, gdzie znalazł się Alessandro Gabrielloni. Napastnik Como z bliskiej odległości pokonał Svilara, zdobywając swojego pierwszego gola w Serie A. Stadion w Como eksplodował z radości.
Giallorossi rzucili się do desperackiego ataku, wysyłając nawet bramkarza pod pole karne rywala w ostatniej akcji meczu. To jednak zemściło się na nich w 97. minucie, kiedy Gabrielloni przejął piłkę na własnej połowie, przebiegł kilkadziesiąt metrów i podał do Nico Paza, który spokojnie wpakował piłkę do pustej bramki.
Como 1907 – AS Roma 2:0 (0:0)
Gole: Alessandro Gabrielloni 90+3′, Nico Paz 90+7′
Serie A rozgrywki – najnowsze wiadomości na temat ligi włoskiej.



