Najnowsze informacje z ostatniej chwili - Polska i świat

Aktualne wiadomości z Polski i ze świata – najnowsze informacje z ostatniej chwili, newsy ze świata kultury, rozrywki i internetu.

Piłkarze Como 1907 świętują zwycięstwo 6:0 nad Torino przed trybuną kibiców na stadionie Giuseppe Sinigaglia
Fot. Serie A

Como rozbiło Torino 6:0. Wieczór absolutnej dominacji nad Granatą

Stadio Giuseppe Sinigaglia stał się sceną jednego z najbardziej jednostronnych spektakli tego sezonu Serie A. Como nie tylko pokonało Torino, ono je zdeklasowało. Wynik 6:0 nie jest przypadkiem ani przesadą. To precyzyjny zapis różnicy klas, intensywności i odwagi w grze.

Como 1907 od początku nie badało rywala, nie czekało na błędy. Narzuciło tempo od pierwszego gwizdka. W 8. minucie Anastasios Douvikas wykończył szybki atak po prostopadłym podaniu Lucasa da Cunhi. Torino jeszcze nie zdążyło poukładać ustawienia, a było już 0:1.

Granata próbowała odpowiedzieć fizycznością i agresją, ale szybko okazało się, że to za mało. W 16. minucie Martin Baturina uderzeniem zza pola karnego podwyższył wynik, potwierdzając, że Como tego wieczoru miało nie tylko dynamikę, ale i jakość techniczną. Do przerwy gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, a Torino sprawiało wrażenie drużyny wiecznie spóźnionej, w pressingu, w doskoku, w decyzjach.

Druga połowa była już bezlitosna. Kluczowy moment nastąpił w 57. minucie, gdy po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Guillermo Maripána. Lucas da Cunha wykorzystał „jedenastkę” i w praktyce zamknął mecz. Od tego momentu Como grało z rozmachem, a Torino, bez wiary.

Kilka minut później Douvikas dołożył drugiego gola, wykorzystując znakomite podanie Baturiny. W 70. minucie Nicolas Kühn popisał się efektownym strzałem w okienko, a gdy w 76. minucie Maxence Caqueret uderzeniem z dystansu ustalił wynik na 6:0, trybuny w Como rozpoczęły świętowanie jakiego jeszcze nie było.

Głębia składu Como i bezradność Torino. Ten mecz obnażył różnicę klas

To, co szczególnie rzucało się w oczy, to głębia składu gospodarzy. Rezerwowi nie tylko podtrzymali tempo, oni je podnieśli. Caqueret i Kühn weszli na boisko i natychmiast odcisnęli swoje piętno, co jest luksusem zarezerwowanym dla zespołów pewnych swojej tożsamości.

Torino? Bezradne, chaotyczne, wielokrotnie łapane na spalonym. Próby Nikoli Vlašicia, Ché Adamsa czy Duvána Zapaty nie zmieniły obrazu meczu. Obrona pękała przy każdej szybszej akcji, a środek pola przegrywał pojedynki zarówno fizycznie, jak i mentalnie.

Dla Como to nie jest zwykłe zwycięstwo. To sygnał wysłany całej lidze, że ten zespół nie jest w Serie A przypadkiem. Styl, intensywność i konsekwencja sprawiają, że takie wieczory jak ten mogą stać się nową normą, a nie jednorazowym wyskokiem. Torino natomiast musi spojrzeć prawdzie w oczy. Porażka 0:6 to nie „wypadek przy pracy”. To alarm.

Źródło wideo: Serie A

Udostępnij artykuł:

Zobacz również

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Przewijanie do góry