Parc des Princes zobaczył mecz, który miał dwa zupełnie różne oblicza. Lille zaczęło od mocnego uderzenia, PSG odpowiedziało spokojem. A gdy paryżanie złapali rytm, nie było już odwrotu. Wynik 3:0 może wyglądać jak spacer, ale to był spacer dopiero po pierwszym ciosie.
Goście weszli w spotkanie bez kompleksów. Już w 2. minucie Olivier Giroud trafił w poprzeczkę, a chwilę później Lucas Chevalier musiał dwukrotnie ratować PSG po strzałach Ethana Mbappé. To były sekundy, w których gospodarze mogli znaleźć się pod ścianą. Nie znaleźli się. A kiedy przetrwali najtrudniejszy moment, zrobili to, co potrafią najlepiej.
Ousmane Dembélé w roli egzekutora
W 13. minucie Ousmane Dembélé dostał piłkę od Vitinhi i bez zbędnych pytań uderzył lewą nogą sprzed pola karnego. Strzał przy słupku, 1:0 i sygnał, że PSG zaczyna przejmować kontrolę. Od tego momentu paryżanie grali dojrzale, cierpliwie i coraz pewniej. Lille próbowało pressingu, ale środek pola należał do gospodarzy, a boczni obrońcy regularnie podłączali się do ataku.
Po przerwie PSG nie zwolniło. Désiré Doué był wszędzie, Nuno Mendes raz po raz napędzał akcje lewą stroną, a Lille zaczęło tracić dystans. W 64. minucie przyszło rozstrzygnięcie. Doué idealnie zagrał do Dembélé, a ten mając przed sobą czwórkę obrońców popisał się fenomenalnym lobem. 2:0 i Parc des Princes mogło odetchnąć.
Lille próbowało reagować zmianami, ale brakowało konkretów. PSG grało swoje, a w doliczonym czasie dobiło rywala. Bradley Barcola wykorzystał zamieszanie w polu karnym i ustalił wynik na 3:0. Ligue 1 rozgrywki – liga francuska w pigułce
To był mecz, który pokazał siłę PSG nie tylko w ofensywie, ale przede wszystkim w zarządzaniu spotkaniem. Po trudnym początku paryżanie nie spanikowali, przejęli kontrolę i konsekwentnie dowieźli zwycięstwo. PSG wygrało zasłużenie. Bez fajerwerków, ale z klasą.
PSG – Lille OSC 3:0 (1:0)
Gole: Ousmane Dembélé 13′, 64′, Bradley Barcola 90+3′



