Tomasz Sarara w efektownym stylu rozpoczął marsz po triumf w turnieju FAME 29. Doświadczony kickbokser nie dał Jayowi Silvie żadnych argumentów, kończąc ćwierćfinałowe starcie przez TKO po 2 minutach i 7 sekundach drugiej rundy. Decydujące okazało się potężne frontalne kopnięcie na korpus, po którym Amerykanin nie był w stanie kontynuować walki.
Od otwarcia pojedynku Tomasz Sarara narzucił własne warunki. Systematycznie spychał Silvę na siatkę, łącząc mocne uderzenia rękami z precyzyjnymi kopnięciami. Polak imponował spokojem i czytaniem zamiarów rywala. Każda próba ofensywy ze strony Silvy była gaszona kontrą lub szybkim wycofaniem się z linii ciosu. Szczególnie skuteczne okazały się front kicki na tułów oraz niskie kopnięcia, które z minuty na minutę odbierały Amerykaninowi mobilność.
Eskalacja presji i bezlitosne tempo
Druga runda to jeszcze wyższy bieg w wykonaniu Sarary. Polak ruszył agresywnie, zmuszając przeciwnika do chaotycznej obrony. Silva próbował odpowiadać mocnymi uderzeniami, jednak Sarara doskonale pracował na nogach, unikając zagrożenia i natychmiast kontrując. Presja rosła, a kolejne low kicki i ataki na korpus wyraźnie osłabiały Silvę.
Kulminacja przyszła szybko. Perfekcyjnie wymierzone frontalne kopnięcie trafiło w tułów Amerykanina, który osunął się i nie był w stanie wrócić do walki. Sędzia nie miał wątpliwości i zakończył pojedynek.
Zwycięstwo Sarary to nie tylko awans do półfinału, ale też jasny komunikat dla reszty stawki. Polak zaprezentował kontrolę dystansu, różnorodność uderzeń, świetną defensywę i zabójczą skuteczność. Jeśli utrzyma taką formę, może być jednym z głównych faworytów do końcowego triumfu w turnieju FAME 29.




Sarara kot, stawiam że wygra mercedesa