Czy Harrison Ford ponownie wcieli się w rolę prezydenta Jamesa Marshalla w długo wyczekiwanej kontynuacji hitu z 1997 roku? „Air Force One” w reżyserii Wolfganga Petersena to film, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii kina akcji. Prezydent USA kontra terroryści, dramat na pokładzie najważniejszego samolotu świata i legendarne już „Get off my plane!”. Po 27 latach od premiery Sony Pictures może szykować niespodziankę.
Według pogłosek od znanego informatora Daniela Richtmana, trwają prace nad nową odsłoną „Air Force One”. Chociaż szczegóły są owiane tajemnicą, mówi się, że projekt może być zarówno rebootem, jak i pełnoprawną kontynuacją. Co najważniejsze, Harrison Ford, obecnie 82-letni aktor, miałby powrócić do swojej ikonicznej roli.
Co wiemy o fabule?
Spekulacje na temat scenariusza sugerują, że akcja mogłaby skupić się na inauguracji nowego prezydenta. Czy córka Jamesa Marshalla przejęłaby najwyższy urząd w kraju? Wszystko wskazuje na to, że podczas uroczystości doszłoby do kolejnego ataku terrorystycznego, zmuszając byłego prezydenta do działania. Brzmi znajomo? Twórcy z pewnością staną przed wyzwaniem, aby uniknąć zbyt prostego powtórzenia schematów z pierwszej części.
Scenarzysta oryginału Andrew W. Marlowe, przyznał na początku roku, że przez lata podejmowano próby stworzenia kontynuacji. „Rozważaliśmy różne warianty, ale zawsze napotykaliśmy trudności. Wyzwanie polega na tym, aby stworzyć historię, która nie będzie tylko kopią oryginału. James Marshall w nowej odsłonie musiałby zmierzyć się z realiami współczesnej geopolityki, co stanowiłoby wyjątkowy kontekst” – tłumaczył Marlowe.
Czy Harrison Ford jest gotowy na powrót do akcji?
Harrison Ford wciąż udowadnia, że wiek nie jest przeszkodą w odgrywaniu ról pełnych akcji. Niedawno mogliśmy go oglądać w „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia”, gdzie ponownie zachwycił widzów. Czy jednak publiczność chce zobaczyć, jak prezydent Marshall ponownie stawia czoła terrorystom? Opinie są podzielone.
„Air Force One” okazał się nie tylko kasowym hitem, zarabiając ponad 315 milionów dolarów przy budżecie 85 milionów, ale też zdobył dwie nominacje do Oscara. Obsada, w której znaleźli się Gary Oldman, Glenn Close i William H. Macy, przyczyniła się do stworzenia niezapomnianego widowiska. Czy sequel może dorównać temu sukcesowi?
Na razie pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i traktować te informacje jako plotki.



