Hela Me Ry prezentuje singiel Butterfly M., najbardziej melodyjną balladę z zapowiadanej na jesień 2026 roku płyty. Nowy utwór rozwija charakterystyczny dla artystki język łączenia ironii z emocjonalną szczerością, tym razem osadzony w wyraźnie romantycznym, choć podszytym goryczą kontekście.
Już sam tytuł sugeruje dialog z klasyką. Inspiracją dla utworu pozostaje opera Madama Butterfly Giacoma Pucciniego, jednak Hela Me Ry przenosi operowy dramat w przestrzeń współczesnego miasta. Jej bohaterka nie doświadcza spektakularnej tragedii, lecz funkcjonuje w stanie wewnętrznego napięcia: samotności, przesadnego analizowania i poczucia emocjonalnego wypalenia.
To współczesna Madame Butterfly pozbawiona patosu sceny operowej. Zamiast monumentalnych arii jest introspekcja. Zamiast dramatycznego finału jest świadomość, że niektóre historie rozpadają się w ciszy. Miłość do wielkich narracji zderza się tu z realiami zblazowanego środowiska wielkomiejskiego, określanego przez artystkę jako „Warszawka”.
Między operą a estetyką lat 80.
Warstwa muzyczna Butterfly M. balansuje pomiędzy intymną balladą a filmowym, szerokim brzmieniem. Wyraźnie zarysowana melodia, przestrzeń dla wokalu oraz subtelne nawiązania do estetyki lat 80. budują utwór, który operuje kontrastem. Uwodzi formą, ale pozostawia emocjonalny niepokój. Obok inspiracji operowych pojawiają się również wpływy muzyki Wschodu, co wpisuje się w narracyjny kontekst odwołujący się do historii Madame Butterfly.
To kolejny krok w konsekwentnie budowanym świecie artystki, znanym z wcześniejszych singli Niebo i Pies. Hela Me Ry rozwija w nich estetykę, w której ironia sąsiaduje z bólem, a codzienność przenika się z onirycznym absurdem.
Romantyczny kicz i jego pęknięcie
Centralnym tematem Butterfly M. pozostaje romantyczny kicz. Potrzeba przeżywania życia w kategoriach wielkich emocji i dramatycznych narracji. Bohaterka utworu karmi się tymi opowieściami, jednak jej dramat rozgrywa się głównie wewnątrz. Patos pęka, odsłaniając bardziej przyziemne stany: nostalgię, złość, znudzenie i destrukcyjne impulsy.
W tej perspektywie Butterfly M. nie jest reinterpretacją opery w sensie dosłownym, lecz raczej refleksją nad kondycją współczesnej wrażliwości, zawieszonej między potrzebą wzniosłości a ironią świata po transformacji, który bywa jednocześnie nowy, dynamiczny i przesycony powierzchownością.
Maria Wądołowska, działająca jako Hela Me Ry, posiada klasyczne wykształcenie muzyczne i socjologiczne, co wyraźnie wpływa na jej sposób budowania narracji. Jej twórczość łączy dbałość o słowo z melodyjnością i przystępnością formy. Inspiracje estetyką onirycznego bezsensu, kojarzonego z twórczością Davida Lyncha, oraz obserwacja codziennej rzeczywistości nadają jej piosenkom charakter balansujący między absurdem a emocjonalną szczerością.
Jesienna płyta Heli Me Ry zapowiada się jako kolejny etap konsekwentnie rozwijanej opowieści o współczesnej wrażliwości. Rozdartej między patosem a ironią, między marzeniem a jego rozpadem.
Zobacz nowości muzyczne.


