Wieczór, który przez 45 minut pachniał europejską sensacją, po przerwie zamienił się w brutalną lekcję futbolowej dojrzałości. Jagiellonia Białystok przegrała u siebie z Fiorentiną 0:3 w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Konferencji UEFA. Wynik nie oddaje jednak całej historii, bo do 53. minuty to był mecz otwarty. Potem Włosi włączyli tryb „Serie A”.
Od pierwszego gwizdka było widać, że stawką jest coś więcej niż zwykły pucharowy mecz. Dużo fizyczności, wiele pojedynków i stałych fragmentów gry. Fiorentina próbowała budować akcje skrzydłami, Jagiellonia odpowiadała agresją w środku pola i szybkim przejściem do ataku.
Najlepszą okazję w pierwszej części mieli goście, ale Sławomir Abramowicz dwukrotnie uratował gospodarzy po groźnych strzałach Giovanniego Fabbiana. Z drugiej strony Bartosz Mazurek i Samed Bazdar próbowali zagrozić bramce Fiorentiny, jednak brakowało precyzji. Do przerwy 0:0 i w Białymstoku można było wierzyć, że faworyt jest do ugryzienia.
Druga połowa zaczęła się od ostrzeżenia, a chwilę później padł pierwszy cios. W 53. minucie, po dośrodkowaniu Jacopo Fazziniego, Luca Ranieri wygrał walkę w polu karnym i głową otworzył wynik. To był przełom. Fiorentina poczuła krew.
Co ciekawe, kilka minut później Jagiellonia była o centymetry od wyrównania. Najpierw Jesús Imaz trafił w słupek z bliskiej odległości, a chwilę później Bartłomiej Wdowik huknął z rzutu wolnego w słupek bramki. Kibice w Białymstoku już wstawali z miejsc, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. W takich meczach to bywa moment graniczny. Tu był.
Mandragora i idealny strzał z wolnego
W 65. minucie Rolando Mandragora pokazał, czym jest europejska jakość. Perfekcyjny strzał z rzutu wolnego, piłka w górnym rogu bramki, Abramowicz bez szans. 0:2 i wyraźny spadek energii po stronie gospodarzy. Jagiellonia próbowała reagować zmianami, ale Fiorentina kontrolowała tempo. Była cierpliwa, uporządkowana i bezlitosna w detalach.
W 79. minucie Dawid Drachal sfaulował Roberto Piccolego w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Dwie minuty później Piccoli pewnym strzałem w górny róg ustalił wynik na 0:3. To był definitywny nokaut. Gdyby nie kilka znakomitych interwencji bramkarza Jagiellonii, wynik mógł być jeszcze wyższy. W starciu z zespołem o większej jakości indywidualnej to często golkiper jest ostatnią linią nadziei i Abramowicz tę rolę wypełnił.
Trzybramkowa strata przed wyjazdem do Florencji stawia Jagiellonię pod ścianą. W europejskich pucharach takie scenariusze się zdarzają, ale wymagają meczu perfekcyjnego, bez błędów, z maksymalną skutecznością i chłodną głową. W Białymstoku przez godzinę widać było, że różnica poziomów nie jest przepaścią. Problem w tym, że na tym poziomie 15 minut dekoncentracji potrafi kosztować cały dwumecz.
Jagiellonia Białystok – ACF Fiorentina 0:3 (0:0)
Gole: Luca Ranieri 53′, Rolando Mandragora 65′ Roberto Piccoli 81′ (k.)
Najnowsze piłkarskie wiadomości.



