W sobotni wieczór, 13 grudnia, podczas gali MIRRA Rocky Boxing Night w Sopocie doszło do długo zapowiadanego pojedynku w wadze ciężkiej pomiędzy Kacprem Meyną (16-1) a Maciejem Smokowskim (7-1). Starcie, którego stawką były pas mistrza Polski oraz tytuł WBC Baltic, zakończyło się błyskawicznie i bezdyskusyjnie.
Od pierwszego gongu inicjatywa należała do Kacpra Meyny. Bardziej doświadczony zawodnik szybko narzucił swoje warunki, skracając dystans i skutecznie trafiając mocnymi ciosami. Smokowski próbował odpowiadać, jednak wyraźnie ustępował rywalowi pod względem siły oraz ringowej kontroli.
Przełom nastąpił po około minucie walki. Meyna trafił potężnym prawym sierpowym, po którym Smokowski znalazł się na deskach. Choć podniósł się i próbował kontynuować pojedynek, chwilę później przyjął kolejną serię uderzeń. Sędzia ringowy, widząc brak realnej obrony, przerwał walkę, ogłaszając zwycięstwo Meyny przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie (TKO).
Kacper Meyna potwierdza pozycję lidera
Dzięki tej wygranej Kacper Meyna umocnił swoją pozycję w polskiej wadze ciężkiej. Pojedynek z Smokowskim był kolejnym dowodem na to, że zawodnik z Trójmiasta znajduje się w bardzo dobrej formie i konsekwentnie buduje swoją markę na krajowej i regionalnej scenie bokserskiej.
Zwycięstwo w Sopocie oznacza dla Meyny obronę mistrzostwa Polski oraz pasa WBC Baltic, a także poprawienie zawodowego bilansu. Coraz głośniej mówi się o kolejnych, jeszcze bardziej wymagających wyzwaniach dla tego pięściarza. Dla Macieja Smokowskiego była to bolesna porażka, jednak sam fakt walki o dwa prestiżowe tytuły pokazuje, że zawodnik ten znajduje się w ścisłej krajowej czołówce. Starcie z Meyną obnażyło jednak różnicę w doświadczeniu i sile ciosu, co miało kluczowe znaczenie dla przebiegu pojedynku.
Obserwuj wiadomości ze świata boksu.


