Po niedawnym singlu z Hansem i Pihem, Kaczor nie zwalnia tempa i prezentuje kolejną porcję nowości. Tym razem dostajemy podwójny teledysk do numerów Niby Nic i Wet za Wet, które stanowią zapowiedź jego nadchodzącego albumu Manuskrypt. Dwa różne klimaty, dwa spojrzenia na świat i jedna spójna wizja artysty, który potrafi balansować między liryczną refleksją a bezkompromisowym przekazem.
Pierwszy z numerów, Niby Nic, to bardziej osobista i stonowana odsłona twórczości Kaczora. Na klimatycznym, subtelnie folkowym bicie autorstwa Cehy, wspartym melodyjnym refrenem Empress Iji, raper opowiada o wewnętrznych zmaganiach, codziennych trudnościach i przemianie, jaką przeszedł. Nie unika trudnych tematów, wspomina o dawnych demonach, ale z dzisiejszej perspektywy widzi wartość w tym, co naprawdę się liczy – rodzinie, zdrowiu, rozwoju osobistym.
Tekst przesiąknięty jest dojrzałością i introspekcją. Kaczor mówi wprost: „Niby nie mam nic, a mam aż tak wiele”. Podkreśla, że prawdziwe bogactwo nie tkwi w pieniądzach, a w poczuciu sensu i bliskości z najbliższymi. Wersy pełne metafor i szczerości nadają temu numerowi głębię. Spokojny vibe sprawia natomiast, że to jeden z najbardziej lirycznych momentów w jego ostatnich produkcjach.
„Wet za Wet” – bezkompromisowy głos ulicy
Drugi kawałek, Wet za Wet, wyprodukowany przez Poszwixxxa, to zupełnie inna energia. Surowy beat i ostrzejszy przekaz ukazują Kaczora jako twardego gracza, który nie zamierza owijać w bawełnę. To numer osadzony w brutalnych realiach. Nie ma tu miejsca na półśrodki czy fałszywe pozy. Tytułowe „wet za wet” to echo zasady odwetu. Przewija się ona przez cały utwór: „Hejt za hejt, fake za fake, wet za wet, krew za krew…”.
Kaczor celnie punktuje hipokryzję, obłudę i brutalność otaczającego świata. To społeczny komentarz w rapowej formie. Mocny, dosadny i celny. Zamiast filozofii miłości, mamy tu brutalną odpowiedź na rzeczywistość, gdzie każdy cios musi zostać odwzajemniony. Rap polski i zagraniczny – najnowsze wiadomości.




Zszedł z bomby?