Klaudia Syguła tuż po powrocie z American Top Team opowiada o drodze z Poddębic do UFC, różnicach między polskim a amerykańskim podejściem do treningu, kulisach współpracy z Karoliną Kowalkiewicz i wierze w Mateusza Gamrota. W szczerej rozmowie dla kanału MMAnias wyjaśnia też, dlaczego starty w Wotore i Fame MMA były dla niej przemyślaną inwestycją w sportową przyszłość.
Choć dziś mieszka pod Poznaniem, Klaudia Syguła swoje pierwsze kroki w sportach walki stawiała w Poddębicach, w klubie United Gym u trenera Marka Błaszczyka. Trafiła na salę przypadkiem, bo z polecenia kolegi i… po pierwszym, bardzo wymagającym treningu była pewna, że nie wróci. Dwa dni później pojawiła się ponownie. Tak ruszyła jej zawodowa ścieżka. Od BJJ do starszej grupy MMA.
Na studia Syguła przeniosła się do Łodzi. Trenowała w Octopusie, później w Shark Top Team u Łukasza Zaborowskiego. Debiut zawodowy przypadł na czas lockdownów. Przygotowania ograniczały się do biegania i pracy kondycyjnej. Krótkie wsparcie Damiana Stasiaka dało cenne wskazówki, ale sama lekcja była twarda: bez pełnego campu MMA nie wybacza. Analiza zaprowadziła ją do Ankosa w Poznaniu, by wzmocnić zapasy.
Debiut w UFC: Sport i presja „innego świata”
Pierwsze starcie w UFC nie poszło po myśli zawodniczki. Podkreśla, że różnica między lokalnymi galami a UFC to nie tylko poziom rywalek, ale i otoczka. Sztaby ludzi, procedury, oczekiwania. Ta presja potrafi przytłoczyć nawet doświadczonych. „W oktagonie liczy się, czy uniesiesz ciężar chwili” – mówi Syguła, zauważając też, że kibice zbyt szybko oceniają sportowców przez pryzmat jednego wyniku.
American Top Team – selekcja i trening „pod rywalkę”
Przełomem było spotkanie z głównym trenerem ATT, Marcosem „Parrumpą” Da Mattą. Zaproszenie na Florydę nie jest standardem. Klub słynie z selekcji, dlatego Syguła tym mocniej docenia tę szansę. W ATT zobaczyła camp „szyty na miarę”. To znaczy, że sparingpartnerki są dobierane pod styl przeciwniczki, praca w klatce z trenerami wokół, natychmiastowy feedback, techniki i zadania tylko pod najbliższą walkę.
Na macie mija się z ikonami: Kaylą Harrison, Yaną Santos czy Natashą Kuziutiną. „To środowisko, w którym trzeba gonić najlepsze i o to chodzi” – podkreśla. Zamiast inwestować w gadżety, inwestuje w trening.
Karolina Kowalkiewicz – „maszyna” gotowa do walki
Syguła wysoko ocenia formę Karoliny Kowalkiewicz, z którą przecinała się w przygotowaniach. Jej scenariusz na wygraną Polki na nadchodzącej gali UFC w Rio De Janeiro: presja, obalenia, kontrola z góry i konsekwentne rozbijanie z top position. Kluczowa ma być szybkość Kowalkiewicz i odcięcie rywalce „rozkręcenia się” pod presją.
Mateusz Gamrot – etos pracy i wiara w zwycięstwo
Zapytana o Mateusza Gamrota, Syguła zwraca uwagę na jego dyscyplinę i pracowitość: „człowiek z treningu na trening”. Nawet przy krótszym campie wierzy, że „Gamer” zrobi robotę. To jej zdaniem pewność siebie zbudowana na pracy, a nie na deklaracjach.
Syguła nie ucieka od tematu startów poza klasycznym MMA. Wotore? „Byłam młoda, nie do końca świadoma ryzyka, ale nie żałuję. Pierwsza kobieca walka na gołe pięści w Europie, duże doświadczenie i dobre pieniądze” – mówi. FAME MMA? Decyzja czysto pragmatyczna. To finansowy bufor na czas oczekiwania na UFC i przygotowań. Sprawdziła też, że UFC nie bierze pod uwagę freakowych walk poza MMA. Ryzyko wizerunkowe było więc kontrolowane. Cały wywiad z Klaudią możecie obejrzeć na kanale MMAnias w serwisie YouTube.
Sporty walki – MMA – najnowsze informacje ze świata sportów walki.



Gamrot dawaj do freaków, łatwy pieniądz, po co się tak męczyć?