Marian Ziółkowski wygrał przez jednogłośną decyzję sędziów z Borysem Mańkowskim na KSW 66. Tym samym „Golden boy” obronił mistrzowski pas KSW w kategorii lekkiej.
Agresywniej od początku starcia zaczął Borys Mańkowski. Już po kilkunastu sekundach podjął się próby obalenia rywala. Marian Ziółkowski był jednak na to przygotowany. Na ok. 3 minuty przed końcem pierwszej rundy Mańkowski trafił rywala mocnym prawym sierpowym. Ziółkowski po raz kolejny obronił się przed próbą sprowadzenia do parteru. Mańkowski cały czas wywierał presję zapaśniczą. Za wszelką cenę starał się obalić Ziółkowskiego. Ten cały czas dzielnie się przed tym bronił. Tuż przed końcem Ziółkowski wyprowadził 3 celne ciosy.
W drugiej rundzie pierwszy celne ciosy wyprowadził Ziółkowski. „Tasmański diabeł” próbował zrewanżować się rywalowi wysokimi kopnięciami. Mańkowski trafił prawym prostym rywala. Po raz kolejny podjął próbę sprowadzenia do parteru Ziółkowskiego. Ten jeden był bezbłędny w defensywie. W końcu Mańkowskiemu udało się przewrócić rywala. Borys aktywnie z góry zaznaczał swoją przewagę w parterze. Do końca rundy Mańkowski kontrolował przebieg walki.
3 rundę agresywniej zaczął „Golden boy”. Zawodnicy wymienili się kilkoma celnymi ciosami i kopnięciami. W tej rundzie nie było spektakularnych akcji, zarówno Mańkowski jak i Ziółkowski walczyli trochę ostrożniej. Ta runda była bardzo wyrównana.
Od początku czwartej rundy Ziółkowski nie pozwalał na skrócenie dystansu. Po chwili jednak Mańkowski popisał się fantastycznym obaleniem. Walka jednak szybko wróciła do stójki. Ziółkowski próbował rozbijać korpus Mańkowskiego, który również szukał swojej okazji w ciosach sierpowych. Na 30 sekund przed końcem zawodnicy byli w klinczu tuż pod siatką. Jednak do końca rundy nic się już nie wydarzyło.
Marian Ziółkowski obronił pas mistrzowski KSW
W decydującej rundzie Ziółkowski przestrzelił na samym początku niskie kopnięcie. Udanie natomiast odpowiedział mu się „Tasmański diabeł”. „Golden boy” umiejętnie trzymał na dystans rywala. Na około 100 sekund przed końcem znów doszło do klinczu. Mańkowski cały czas trzymał w uchwycie Ziółkowskiego. Piąta runda wyglądała na wyrównaną. Ostatecznie o wszystkim zdecydowali sędziowie, którzy byli jednomyślni na korzyść Mariana Ziółkowskiego.



