Kuba Knap nie zwalnia tempa. Pan Knap, jego szósty album w ciągu ostatnich 12 miesięcy, to wybuchowa mieszanka introspekcji, społecznej obserwacji i energetycznego brzmienia. To nie tylko imponujące tempo wydawnicze, ale i niepodważalna konsekwencja artystyczna.
Za produkcję odpowiada Kajzer, który postawił na nowoczesne, syntetyczne beaty inspirowane południowym brzmieniem USA – „southside vibe” pulsuje w każdym numerze, jednak daleko tu do komercyjnej plastikowości. Wręcz przeciwnie. Materiał jest surowy, brudny i autentyczny. Całość uzupełniają szczypta punkowej agresji oraz funkowe groove’y, które sprawiają, że mimo ciężaru przekazu, krążek żyje i pulsuje energią.
Już w otwierającym intro Knap rzuca z pozoru przewrotne zdanie: „Nikt nie będzie z tego strzelał”. Brzmi jak deklaracja skromności, ale szybko okazuje się przewrotnym sloganem nowej marki artysty – Działa. I faktycznie, ten album działa. Wali po uszach jak grzmot, ale nie zostawia po sobie pustki. Między linijkami odnaleźć można filozoficzne rozważania, celne obserwacje społeczne oraz, co charakterystyczne dla Knapa, odniesienia do codziennego, rodzinno-gospodarskiego życia.
Pan Knap to album dojrzałego artysty, który nie musi już niczego udowadniać. Raczej zaprasza słuchacza do świata, gdzie z jednej strony rozbrzmiewają bębny, a z drugiej, refleksja nad tym, co w życiu ważne. To rap, który mówi „działaj”, zamiast tylko krzyczeć. Rap polski i zagraniczny – najnowsze wiadomości.



