Lawrence Okolie (23-1, 17 KO) potwierdził, że na dobre zadomowił się w wadze ciężkiej. W niedzielny wieczór w Lagos Brytyjczyk rozbił Ebeneezera Tetteha (23-4, 20 KO), zmuszając rywala do poddania walki po zaledwie dwóch rundach. Pojedynek, który był głównym wydarzeniem gali transmitowanej przez DAZN, zakończył się szybciej, niż spodziewali się kibice zgromadzeni na stadionie Onikan w nigeryjskim Lagos.
Od pierwszego gongu przewaga Okoliego była wyraźna. Były mistrz świata WBO wagi cruiser kontrolował dystans, narzucał tempo i systematycznie trafiał Tetteha prostymi uderzeniami. Już pod koniec pierwszej rundy potężny prawy sierpowy zachwiał Ghańczykiem i dał sygnał, że dalszy przebieg walki może być dla niego bardzo trudny.
Druga odsłona tylko potwierdziła ten scenariusz. Tetteh poruszał się coraz wolniej, a jego reakcje zdradzały brak pewności siebie. Okolie cierpliwie rozbijał obronę rywala, aż w końcu trafił kombinacją prawa i lewego, po której Tetteh znalazł się na deskach. Choć wstał przed końcem rundy, jego mowa ciała mówiła wszystko. Po powrocie do narożnika nie zdecydował się wyjść do trzeciego starcia.
Lawrence Okolie umacnia pozycję w wadze ciężkiej
Dla Okoliego było to czwarte kolejne zwycięstwo od momentu przejścia do królewskiej kategorii wagowej. Bilans 23 zwycięstw (17 nokautów) i tylko jednej porażki wygląda coraz solidniej. Sam olimpijczyk z Londynu wydaje się fizycznie i mentalnie gotowy na znacznie poważniejsze wyzwania. Co istotne, walka w Nigerii miała dla niego wymiar symboliczny. Był to jego pierwszy występ w Afryce, na kontynencie, z którego pochodzą jego rodzice.
Dla Tetteha porażka w Lagos była trzecią z rzędu. Ghańczyk, który wcześniej przegrywał przed czasem z Dillianem Whytem i Frazerem Clarkem, po raz kolejny nie znalazł odpowiedzi na siłę i dyscyplinę brytyjskiego ciężkiego. Co ciekawe, wszystkie cztery porażki w jego zawodowej karierze poniósł właśnie z pięściarzami z Wielkiej Brytanii.
Najnowsze informacje ze świata sportu pozwolą śledzić wszystko, co najważniejsze wokół walki oraz innych wydarzeń sportowych w Polsce i na świecie.
Itauma na horyzoncie po szybkim nokaucie w Lagos
Po walce Okolie nie ukrywał ambicji. W wywiadzie w ringu jasno wskazał nazwisko kolejnego rywala, którym ma być niepokonany Moses Itauma. „Patrzymy w przyszłość. Życzę Mosesowi powodzenia w walce z Jermainem Franklinem, a potem czas na nas. Dwóch Nigeryjczyków w ringu. To byłoby coś wyjątkowego” – podkreślił.
Warto dodać, że federacja WBC już wcześniej zarządziła pojedynek Okolie – Itauma jako eliminator do walki o mistrzostwo świata. Obaj pięściarze są związani z grupą Queensberry Promotions, co znacząco ułatwia organizację starcia. Itauma, legitymujący się rekordem 13-0 (11 KO), zmierzy się z Franklinem 24 stycznia w Manchesterze.
Na tej samej gali w Lagos zaprezentował się także inny mistrz olimpijski, Tony Yoka. Francuz zanotował czwarte zwycięstwo z rzędu, nokautując Niemca Patricka Korte jednym, precyzyjnym ciosem już w pierwszej rundzie.
Wieczór w Nigerii należał jednak do Lawrence’a Okoliego. Jego szybka, bezdyskusyjna wygrana i odważna deklaracja po walce sprawiły, że nazwisko Brytyjczyka coraz głośniej wybrzmiewa w kontekście światowej czołówki wagi ciężkiej. Jeśli dojdzie do starcia z Itaumą, może to być jeden z najciekawszych pojedynków młodego pokolenia heavyweightów. Obserwuj najnowsze wiadomości o boksie.



