Marcin Najman nie zawodzi. „Cesarz” po raz kolejny rzuca rękawicę Tomaszowi Adamkowi. Tym razem jednak nie są to zwykłe rękawice bokserskie, a – jak sam podkreśla – małe rękawice, które nie tylko lepiej biją, ale i wygodniej piją.
W krótkim, prześmiewczym nagraniu opublikowanym na swoich mediach społecznościowych, Marcin Najman wyraźnie zniecierpliwiony tłumaczy, że freakfighty to nie miejsce na „balony”, czyli klasyczne, duże rękawice bokserskie. Według „Cesarza”, prawdziwe starcia toczą się w cienkich rękawicach. Brutalniej, szybciej i… bardziej praktycznie?
– W takich małych rękawicach mógłbyś sobie wziąć np. kielicha zaraz po walce, jeszcze zanim zdejmą ci tejpy – przekonuje Najman z kamienną (choć trudno powiedzieć, czy nie rozbawioną) twarzą. – Mógłbyś sobie wziąć tak samo literatkę. Zobacz więc, jakie to są udogodnienia! – dodaje.
Takiego argumentu jeszcze nie było. Wygoda toastu po walce jako klucz do przekonania byłego mistrza świata do wejścia na galę FAME MMA. Trzeba przyznać, że Marcin Najman nie tylko nie odpuszcza, ale z każdą kolejną próbą zaproszenia Adamka do oktagonu podnosi poprzeczkę oryginalności. Na wypowiedź „Cesarza” zdążył zareagować już menadżer „Górala”, Mateusz Borek. Znany dziennikarz i komentator sportowy napisał: – Z Tobą, z racji szacunku i sympatii, wyjątkowo walkę w boksie na małe rękawice weźmiemy :-). Na co odpowiedział mu Najman: – Ale z nogami. Już aż tak się nie chowa (Adamek – przyp.) za ten boks.

Czy Tomasz Adamek da się w końcu przekonać na walkę z Najmanem? Tego jeszcze nie wiemy. Jedno jest pewne – Marcin Najman zrobi wszystko, by ta walka się wydarzyła. Nawet jeśli będzie musiał przynieść tę literatkę osobiście.



