Na gali FAME MMA 26 działo się sporo, ale prawdziwą wisienką na torcie była najbardziej absurdalna walka wieczoru: 1 vs 1 vs 1. W klatce pojawili się: Marcin Najman, Michał „Boxdel” Baron i Tomasz „Apostoł” Dorożała. Trzech panów, trzy style, trzy różne poziomy chaosu. A zwycięzca? Ku zaskoczeniu wielu – Najman, który potrzebował niecałych dwóch minut.
Walka zaczęła się nietypowo, bo… Najman i Boxdel postanowili na chwilę zawiązać sojusz przeciwko Apostołowi. Ten przez chwilę dzielnie się bronił, ale przy podwójnym ataku długo nie miał szans. Po serii ciosów został przyciśnięty do siatki i sędzia przerwał walkę – TKO. Chwilę później, kiedy wydawało się, że teraz Najman i Boxdel zmierzą się już „fair”, Boxdel… zgłosił kontuzję ręki. I tak bez wielkiego show, za to z dużą dawką dezorientacji – zwycięzcą został El Testosteron.
„Prawda jest taka, że do końca nie ufałem Boxdelowi. Mało tego, w czasie walki starałem się nie pompować za bardzo tego, dawać mu pole (Boxdelowi), żeby się pompował, żeby później mieć arsenał na walkę 1 na 1. Ja starałem się rozegrać to po prostu taktycznie, bo to była partia szachów(…) Jeżeli Boxdel ma taką ochotę to zróbmy to teraz 1 na 1” – powiedział „Cesarz” w wywiadzie po walce dla kanału FansportuTV. Dodatkowo powiedział, że chciałby jeszcze zawalczyć z Tomaszem Adamkiem i Marcinem Gortatem.
FAME MMA wiadomości – najnowsze informacje o FAME



