Michał Oleksiejczuk udowodnił w Las Vegas, że potrafi nie tylko bić mocno, ale też kontrolować tempo walki i wygrywać długie, brutalne starcia. Podczas UFC Fight Night 266 Polak pokonał Marca-Andre Barriaulta jednogłośną decyzją sędziów (3× 29-28), notując kolejne cenne zwycięstwo w dywizji średniej.
Od pierwszych sekund Michał Oleksiejczuk narzucił swoje warunki. Konsekwentnie spychał Barriaulta do defensywy, rozbijał go lewym prostym i potężnymi uderzeniami na korpus, a niskie kopnięcia skutecznie odbierały rywalowi mobilność. Kanadyjczyk był twardy i odporny, ale to Polak wyraźnie wygrywał wymiany i dyktował tempo, dokładając nawet obalenie na zakończenie rundy.
Druga odsłona przyniosła chwilę niepewności. Barriault trafił mocnym ciosem w półdystansie i na moment złapał wiatr w żagle, agresywnie atakując w klinczu. Oleksiejczuk zachował jednak zimną krew. Odbudował rytm jabem, wrócił do pracy na tułów i przetrwał najtrudniejszy fragment pojedynku, choć sam zakończył rundę z rozcięciem na czole.
Kontrola w decydujących minutach
W trzeciej rundzie Polak znów przejął inicjatywę. Celne kombinacje, regularne ciosy na dół i presja sprawiły, że Barriault musiał reagować zamiast atakować. Choć nie brakowało dzikich wymian, to Oleksiejczuk był dokładniejszy i aktywniejszy, co przekonało sędziów do przyznania mu rundy i całej walki.
To zwycięstwo pokazuje dojrzałość i rozwój Oleksiejczuka. Polak nie szukał desperackiego nokautu, tylko systematycznie łamał rywala, punktował i kontrolował przebieg starcia. Bilans 10-7 w UFC i kolejne wygrane w kategorii średniej wzmacniają jego pozycję w organizacji. Jeśli Michał utrzyma taką formę i konsekwencję, coraz głośniej będzie mówić się o jego marszu w górę rankingu.
Na tej samej gali wcześniejsze zwycięstwa odnotowali reprezentanci Polski: Klaudia Syguła i Jakub Wikłacz.




POLSKA GUROM!