Freak fighty po raz kolejny udowodniły, że nie zawsze chodzi w nich o technikę, finezję i sportową perfekcję. Czasem wystarczy chaos, emocje i osoby, które elektryzują internet. Tak właśnie było w starciu Natalii „Nati Magical” Kowalczyk z Natalią Cheretą.
Od pierwszego gongu było jasne, że widzowie nie zobaczą tu szachów w stójce. Nati Magical ruszyła na rywalkę z dużą intensywnością, zasypując ją chaotycznymi seriami. Ciosów było sporo, ale ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Brakowało mocy i precyzji, za to tempo było narzucone od samego początku.
Druga runda przyniosła wyraźny spadek energii. Partnerka Daniela Magicala zapłaciła cenę za ofensywny start i zaczęła mocno oddychać. Chereta próbowała to wykorzystać, odpowiadając własnymi akcjami, jednak również po jej stronie dominowały pchane, mało czytelne uderzenia. Walka coraz bardziej przypominała wymianę instynktowną niż zaplanowaną rywalizację.
W trzeciej odsłonie chaos osiągnął apogeum. Obie zawodniczki rzucały ciosy niemal bez ładu i składu, momentami bardziej walcząc z własnym zmęczeniem niż z przeciwniczką. Pojawiły się krótkie chwile na złapanie oddechu, po których następowały kolejne, nerwowe wymiany.
Czwarta runda nie przyniosła przełomu. Zamiast decydującego zrywu widzowie dostali dalszą serię nieuporządkowanych ataków, pchanych uderzeń i walki bardziej na wolę niż na umiejętności. Do samego końca nie było nokautu ani wyraźnej dominacji jednej ze stron.
Natalia Magical wygrywa walkę na FAME 29
Ostatecznie sędziowie wskazali zwycięstwo Natalii „Nati Magical” Kowalczyk przez niejednogłośną decyzję. Było głośno, chaotycznie, momentami absurdalnie, ale dokładnie tego oczekuje spora część publiczności freakfightów.



