Aston Villa wygrała z Newcastle United 2:0 na St James’ Park, choć przez długie fragmenty spotkania to gospodarze byli stroną aktywniejszą. O wyniku zdecydowała skuteczność, bramkarska klasa Emiliano Martíneza oraz dwa momenty jakości, które bezlitośnie obnażyły największy problem Srok – brak konkretów pod bramką rywala.
Już od pierwszych minut było jasne, że Aston Villa nie przyjechała do Newcastle po remis. Zespół Unaia Emery’ego grał odważnie, wysoko pressował i szybko sprawdził czujność Nicka Pope’a. Bramkarz gospodarzy kilkukrotnie ratował sytuację, ale w 19. minucie był bez szans. Emiliano Buendía otrzymał piłkę przed polem karnym i uderzył technicznie w górny róg bramki.
Stracona bramka nie złamała jednak Newcastle. Wręcz przeciwnie. Gospodarze zaczęli coraz śmielej atakować, częściej gościli pod polem karnym Aston Villi i stworzyli kilka bardzo dobrych okazji. Lewis Miley i Yoane Wissa byli blisko wyrównania, a Emiliano Martínez musiał kilkukrotnie interweniować na najwyższym poziomie. To właśnie Argentyńczyk był cichym bohaterem pierwszej połowy, skutecznie studząc zapędy gospodarzy.
Po przerwie obraz gry długo się nie zmieniał. Newcastle naciskało, szukało strzałów z dystansu i dośrodkowań, ale brakowało wykończenia. Harvey Barnes oddawał kolejne próby, Anthony Gordon miał swoje momenty, jednak defensywa Villi na czele z Matty Cashem, dobrze zorganizowana i cierpliwa, nie popełniała większych błędów. Gdy trzeba było, znów ratował Martínez.
Gdy liczyły się detale, lepsza była Aston Villa
Decydujący cios przyszedł w 88. minucie. Po rzucie rożnym Lucas Digne idealnie dośrodkował w pole karne, a Ollie Watkins z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. Ten gol zamknął mecz i odebrał Newcastle resztki nadziei.
Statystyki mogą sugerować wyrównane spotkanie, a nawet lekką przewagę gospodarzy, ale piłka nożna nie wybacza nieskuteczności. Aston Villa była zespołem bardziej konkretnym, dojrzalszym i lepiej zarządzającym kluczowymi momentami. Newcastle znów zapłaciło cenę za brak chłodnej głowy pod bramką rywala.
Dla drużyny Emery’ego to bardzo cenne zwycięstwo na trudnym terenie i kolejny dowód, że Villa potrafi wygrywać także wtedy, gdy nie dominuje przez 90 minut. Dla Newcastle to bolesna lekcja, że sama intensywność i ambicja to za mało, by punktować w Premier League.



