Dziś dotarła do nas smutna wiadomość – w wieku 47 lat zmarł Damian Krępa, znany szerzej jako Bas Tajpan. Artysta od lat obecny był na pograniczu polskiego hip-hopu i muzyki reggae, wyróżniając się niepowtarzalnym stylem, energią i autentycznością, której trudno było nie zauważyć.
Bas Tajpan przez ostatnie dwa lata zmagał się z nowotworem płuc. Po intensywnym leczeniu, chemioterapii, naświetlaniach i operacji, wydawało się, że udało mu się wygrać najtrudniejszą walkę. W 2024 roku informował fanów o powrocie do zdrowia i planował kolejne muzyczne projekty. Niestety, rak powrócił, a jego stan w ostatnich tygodniach znacząco się pogorszył. Informację o jego śmierci potwierdziły zarówno lokalne władze, jak i środowisko artystyczne.
Urodzony w 1978 roku w Dąbrowie Górniczej, Bas Tajpan był jednym z pionierów łączenia rapu z reggae i reggaetonem w Polsce. Szerokiej publiczności dał się poznać jako członek projektów takich jak Fandango Gang, gdzie współpracował m.in. z Miuoshem, oraz jako duet z Bob One’em, z którym wydał znakomitą EP-kę Wszystko na sprzedaż. Jego solowe albumy, w tym Korzenie i kultura, pokazywały głębię nie tylko muzyczną, ale i duchową. Poruszał w nich tematykę wiary, tożsamości, korzeni i życia codziennego.
Człowiek wielu pasji
Poza muzyką Damian miał także mniej znane, ale równie barwne oblicze – był pasjonatem Lego. Prowadził kanał JabaDeBas, w którym dzielił się swoją kreatywnością i miłością do klocków. Brał udział w programie Lego Masters, a jego zamiłowanie do tej formy twórczości stało się inspiracją dla wielu dzieci i dorosłych. Organizował warsztaty, spotkania i nie bał się pokazywać, że pasje nie mają wieku ani granic.
Prezydent Dąbrowy Górniczej, Marcin Bazylak, w oficjalnym oświadczeniu nazwał go „człowiekiem o wielkim sercu, który zawsze był gotów pomagać innym”. Również przedstawiciele sąsiedniego Sosnowca oddali mu hołd, podkreślając jego znaczenie dla lokalnej społeczności. Bas Tajpan nie był tylko muzykiem. Był symbolem niezależności, pasji i głębokiej duchowości. W jego twórczości słychać było zarówno ból, jak i nadzieję. Jego głos, rozpoznawalny na pierwszy dźwięk, pozostanie z nami na długo – nie tylko w nagraniach, ale i w sercach tych, którzy go słuchali.
Zobacz najnowsze informacje ze świata muzyki.



