„Hej mama…” – tak zaczyna się nowy singiel Oliwki Brazil i już od pierwszej linijki wiadomo, że będzie grubo. Zero filtra, zero zbędnej kurtuazji. Wjeżdża jak huragan, rzuca wersami jak kamieniami i ani na chwilę nie pyta, czy komuś to pasuje.
W utworze Brazil raperka ustawia scenę po swojemu: albo wchodzisz w jej świat, albo stoisz pod drzwiami. I ten świat wygląda dokładnie tak, jak w klipie. Raz klub zasypany banknotami, raz nocna stacja benzynowa z ekipą machającą brazylijską flagą, raz elegancka kolacja pod złotym sklepieniem. Chaos? Może. Ale to chaos, który pachnie zwycięstwem.
Refren wbija się w głowę jak mantra: „A Ty zakręć tym, góra, dół jak (Bra-zil)”. Prosty, brudny, powtarzalny. Idealny do tego, żeby lecieć w kółko na głośnikach, aż sąsiedzi wywieszą białą flagę i do zalewu filmików tańczących nastolatek na TikToku. Oliwka nie kombinuje, nie sili się na ładne metafory. Jej rap to prosty szyderczy śmiech. Bragga w najczystszej postaci, ale podane z kobiecą energią, której wielu dalej nie ogarnia. „Będę szczekać, będę gryźć” rapuje i widać, że nie są to puste groźby, tylko deklaracja.
W klipie przewija się wszystko, co buduje mit Oliwki: pieniądze, twerki, środkowe palce, luksus i brud, kuchnia i klub. To nie przypadkowa układanka. To kolaż życia, w którym codzienność i blichtr mieszają się tak samo naturalnie jak w jej linijkach. W teledysku gościnnie pojawiają się popularne influencerki jak m.in. Natsu i Elizabeth „Lizi” Anorue. Brazil to nie kawałek dla tych, co lubią grzeczne rapowanie o marzeniach i wartościach rodzinnych. Rap polski i zagraniczny – najnowsze informacje.


