Oskar Pietuszewski w swoim pierwszym występie w barwach FC Porto potrzebował zaledwie kilkunastu minut, by stać się kluczową postacią wyjazdowego meczu z Vitórią SC. Polski skrzydłowy wszedł z ławki, wywalczył rzut karny, po którym padła zwycięska bramka, a w doliczonym czasie gry doprowadził do czerwonej kartki dla rywala. Porto wygrało 1:0.
Spotkanie na Estádio Dom Afonso Henriques w Guimarães było twarde, intensywne i pełne fizycznych pojedynków. Porto miało swoje okazje już w pierwszej połowie, ale nie potrafiło przełamać defensywy gospodarzy. Mecz długo pozostawał zamknięty, a napięcie rosło z każdą minutą.
Przełom nastąpił w 72. minucie, gdy na boisku pojawił się 17-letni Oskar Pietuszewski. Młody Polak nie potrzebował czasu na aklimatyzację. Od pierwszego kontaktu z piłką grał odważnie, dynamicznie i bez kompleksów.
Akcja, która zmieniła mecz
W 79. minucie Pietuszewski ruszył z piłką w pole karne. Jego zdecydowany drybling zakończył się faulem Telmo Arcanjo. Po analizie VAR arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Alan Varela i w 85. minucie pewnym strzałem dał Porto prowadzenie. Jak się później okazało, zwycięskie.
Na tym wpływ Pietuszewskiego się nie skończył. W doliczonym czasie gry był faulowany w ofensywnej strefie boiska przez tego samego zawodnika. Arcanjo obejrzał drugą żółtą kartkę, a Vitória kończyła mecz w dziesiątkę.
Debiut Pietuszewskiego to nie tylko efektowny epizod, ale też jasny sygnał, że FC Porto zyskało zawodnika, który potrafi robić różnicę. Odwaga w pojedynkach, szybkość decyzji i odporność na presję w trudnym, wyjazdowym meczu – wszystko to złożyło się na występ, który już teraz jest szeroko komentowany w Portugalii.
Vitória SC – FC Porto 0:1 (0:0)
Gol: Alan Varela 85′ (k.)



