Na Stade Jean-Bouin kibice Paris FC długo nie musieli czekać na emocje. Choć pierwszy gol Jean-Philippe’a Krasso został cofnięty po analizie VAR, gospodarze szybko dali jasno do zrozumienia, że tego wieczoru to oni będą rozdawać karty. Paris FC pokonało Lorient 2:0, a cała historia spotkania została napisana jeszcze przed przerwą.
Najpierw w 25. minucie błysnął Ilan Kebbal. Napastnik gospodarzy sprytnie odnalazł się w polu karnym i pewnym strzałem otworzył wynik. Stadion eksplodował, a Lorient wyglądało na kompletnie zaskoczone. Chwilę później role się odwróciły. Kebbal posłał piłkę do Mosesa Simona, ten idealnie obsłużył Krasso, a napastnik dopełnił formalności.
Dwubramkowe prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie sprawiło, że Paris FC mogło spokojnie ustawić się defensywnie i czekać na ruchy gości.
Lorient próbowało, ale Nkambadio mówił „nie”
Goście z Bretanii nie zamierzali się poddać. Najgroźniejszy był Bamba Dieng, który najpierw próbował z dystansu, a później groźnie główkował po dośrodkowaniu Avoma. Za każdym razem na przeszkodzie stawał jednak Obed Nkambadio. Bramkarz Paris FC był w świetnej dyspozycji i nie pozwolił, by spotkanie nabrało nerwowego tempa.
Mimo kilku rzutów rożnych i stałych fragmentów gry Lorient nie potrafiło znaleźć sposobu na szczelną defensywę gospodarzy. Każdy atak rozbijał się o pewnie grających obrońców lub kończył w rękach Nkambadio.
Druga połowa upłynęła pod znakiem kontroli. Paris FC nie forsowało tempa, ale też nie dopuściło rywala do klarownych okazji. Gospodarze zagrali dojrzale, pokazując, że potrafią nie tylko atakować, lecz także umiejętnie zarządzać wynikiem. Gdy arbiter doliczył pięć minut, kibice na trybunach byli już spokojni. Gwizdek końcowy jedynie przypieczętował zasłużone trzy punkty. Ligue 1 rozgrywki – najnowsze wiadomości o lidze francuskiej.



