Mariusz Pudzianowski publicznie rzucił wyzwanie Michałowi Materli i zaproponował starcie w formule, która nie wybacza błędów, czyli gołe pięści, trzy rundy po trzy minuty i kategoria open. Bez liczenia kilogramów, bez wymówek. „Chciałeś boks? Będzie boks, ale na moich warunkach” – napisał „Pudzian”.
Wpis Mariusz Pudzianowski to odpowiedź na komentarze dotyczące jego umiejętności bokserskich. W skrócie, skoro pojawiły się głosy, że w tej płaszczyźnie odstaje, postanowił zaproponować bezpośrednią weryfikację. I to w formule, która automatycznie podnosi temperaturę.
MMA, jak zaznaczył, ma odpadać ze względów zdrowotnych po stronie Michała Materli. Zostaje więc czysty boks. A właściwie coś ostrzejszego niż klasyczny boks, bo Pudzianowski zaproponował walkę w stylu GROMDA, czyli na gołe pięści, wyłącznie z owijkami zabezpieczającymi nadgarstki.
Trzy rundy po trzy minuty, półtorej minuty przerwy i waga open. Bez limitu. Każdy wnosi tyle, ile chce.
Waga open – tu zaczyna się gra
I właśnie ten punkt może być kluczowy. Materla przez lata walczył w kategorii średniej, w okolicach 84 kilogramów. Pudzianowski w ostatnich pojedynkach przekraczał 110 kilogramów. Różnica masy byłaby więc ogromna.
W formule bez rękawic każdy kilogram ma znaczenie. Siła ciosu, odporność, przepychanki w półdystansie, to wszystko premiuje większego zawodnika. Z drugiej strony Materla to były mistrz KSW, zawodnik z ogromnym doświadczeniem i solidnym zapleczem technicznym w stójce. Pytanie brzmi, czy technika zniwelowałaby różnicę warunków fizycznych?
Rewanż napędzany ambicją?
Mariusz Pudzianowski i Michał Materla mają już wspólną historię i to bardzo konkretną. 28 maja 2022 roku, na gali KSW 70, Pudzianowski znokautował Materlę w pierwszej rundzie. Walka zakończyła się szybko, efektownie i dla wielu brutalnie, bo różnica siły fizycznej była widoczna od pierwszych sekund.
Tamto starcie do dziś wraca w wypowiedziach obu zawodników, ale szczególnie w kontekście Materli. Były mistrz kategorii średniej nigdy nie ukrywał, że porażka go boli i że temat rewanżu nie jest dla niego zamknięty. Z jego perspektywy była to walka w wyższej kategorii, z dużo cięższym rywalem, zakończona błyskawicznym nokautem. Sportowiec z takim dorobkiem rzadko godzi się z takim finałem bez próby odpowiedzi.
Dlatego obecne wyzwanie nabiera innego wymiaru. To ciąg dalszy niedokończonej historii. Dochodzi do tego wątek organizacyjny. Ostatni występ Materli miał miejsce w federacji FAME. Z kolei relacje Pudzianowskiego z KSW nie są dziś tak jednoznaczne jak kilka lat temu, co otwiera pole do alternatywnych scenariuszy promotorskich. W praktyce oznacza to, że jeśli obie strony rzeczywiście chciałyby doprowadzić do rewanżu, federacja FAME wydaje się realną i biznesowo atrakcyjną platformą.
Zobacz więcej w kategorii sporty walki – MMA.



