Marcin „Różal” Różalski po raz pierwszy publicznie odniósł się do swojego występu na gali XTB KSW 113 w Łodzi. Były mistrz organizacji, przegrał walkę w formule K-1 ze Stjepanem Bekavacem przez nokaut w końcówce pierwszej rundy. Kilkuminutowe nagranie opublikowane w mediach społecznościowych wywołało duży oddźwięk w środowisku sportów walki. Głównie ze względu na emocjonalny przekaz i jasno postawione priorytety.
Walka Różalski – Bekavac określana jako Halftime Show Fight była jednym z najbardziej symbolicznych momentów gali XTB KSW 113 w Atlas Arenie. Różalski przyjął ofertę walki na kilka dni przed wydarzeniem, a jego rywala poznano zaledwie 48 godzin później. Formuła K-1 umożliwiła zestawienie byłego mistrza KSW z młodszym i aktywnym zawodnikiem.
Sam pojedynek nie trwał długo. Chorwat od początku wywierał presję, kilkukrotnie naruszając Polaka, by ostatecznie zakończyć walkę potężnym lewym zamachowym tuż przed końcem pierwszej rundy. Po nokaucie Różalski nie udzielał wywiadu w klatce, natychmiast trafił pod opiekę lekarzy.
„Priorytetem nie był wynik”
Dopiero po gali „Różal” zdecydował się zabrać głos. W opublikowanym nagraniu podsumował nie tylko samą walkę, ale przede wszystkim cel, dla którego wrócił do klatki. Jak podkreślił, sportowy rezultat nie miał dla niego kluczowego znaczenia.
„Wynik nie był priorytetem. Lekcja też nie. Najważniejsze były te kopytniaki” – mówił wzruszony Marcin Różalski, nawiązując do zbiórki na zakup ziemi dla koni z Różalandu.
Występ na KSW 113 miał pomóc nagłośnić inicjatywę i wesprzeć działania fundacji zajmującej się zwierzętami. Jak się okazało, cel został osiągnięty. Zbiórka znacząco przyspieszyła, a sam zawodnik podkreślał ogromne wsparcie kibiców obecnych w Atlas Arenie oraz tych, którzy pomagali finansowo. Szczegółowe informacje dotyczące gal i zawodników organizacji KSW dostępne są na naszej stronie.
Podziękowania i ważny apel do młodszych zawodników
Różalski nie krył wdzięczności wobec federacji KSW, telewizji Canal+ oraz fanów, którzy dopingowali go zarówno przed walką, jak i w jej trakcie. W swoim wystąpieniu zwrócił się także do młodszych zawodników, apelując, by nie kończyli karier zbyt wcześnie.
Legendarny ciężki podał własny przykład, a także przywołał nazwiska Łukasza Parobca i Mameda Khalidova. Zawodników, którzy po czterdziestce wciąż wychodzili do walk, bo, jak podkreślił, „takie jest ich DNA”.
Dla Różalskiego był to wyjątkowy powrót po wcześniejszym ogłoszeniu zakończenia kariery. Ostatni raz przed KSW 113 walczył w październiku 2024 roku na gali Strike King 3, gdzie zremisował z Mariuszem Wachem. W federacji KSW poprzednio wystąpił w 2022 roku, przegrywając z Errolem Zimmermanem.
Choć sportowy bilans tego wieczoru nie był dla niego korzystny, przekaz, jaki wyszedł poza klatkę, okazał się znacznie ważniejszy. Występ „Różala” w Łodzi pokazał, że nawet po brutalnym nokaucie można wygrać coś więcej niż walkę.
Najnowsze wiadomości ze świata sportu.



