W piątek pojawił się utwór, który w kilka godzin wyciągnął rapową społeczność z letargu. 88 Lajen, cztery minuty i dwadzieścia sekund bezpośredniej konfrontacji, to odpowiedź Tedego na wcześniejszy atak Winiego w numerze Przytul Jacka. Produkcją zajął się Yottsu, a minimalizm podkładu sprawił, że każde słowo uderza tym mocniej.
Już sama oprawa wizualna sygnalizuje ton kawałka 88 Lajen. Tede w koszulce z napisem „Stop dreamin bulwo” patrzy w kamerę jak ktoś, kto nie ma zamiaru tłumaczyć żartów. To komunikat: tu nie będzie dyplomacji.
Diss bez autocenzury
W 88 Lajen Tede rozkłada na czynniki pierwsze zarzuty Winiego. Od rzekomego donosicielstwa, przez nawiązania do uzależnień, aż po wątki rodzinne, które w polskim hip-hopie od zawsze były cienką linią, za którą łatwo stracić szacunek słuchaczy. Wersy są celne, pozbawione nadmiaru metafor. TDF jakby świadomie zrezygnował z literackich ornamentów, by trafić w przeciwnika prosto, bez zbędnych ruchów.
Co ciekawe, Tede nie unika tematów, które dla wielu raperów byłyby obciążeniem. Wprost mówi o swojej przeszłości, podkreślając, że samodzielnie stanął na nogi, bez terapii czy publicznych spowiedzi. Ten fragment to jednocześnie kontrapunkt dla narracji Winiego. Pokazuje, że kryzysy można zamienić w atut, a nie w pretekst do medialnej krucjaty.
Jednym z najmocniejszych momentów numeru jest przypomnienie Winiemu o jego własnych ocenach innych postaci sceny. Zwłaszcza słów skierowanych kiedyś w stronę Peji. To retoryczny chwyt, który Tede wykorzystuje, by podważyć spójność narracji przeciwnika.
Beef z Winim trwa
88 Lajen nie jest tylko osobistą odpowiedzią. To kolejny etap konfliktu, który od momentu 64 Lajny eskalował niemal z dnia na dzień. Wini, w swoim stylu, nie zamknął tematu po Przytul Jacka. Wręcz przeciwnie, wycelował kolejne linijki w całą scenę. W efekcie to, co zaczęło się jako wymiana ciosów między dwoma raperami, zaczyna przypominać otwarty front, na którym każdy może wkrótce zabrać głos. Rap polski i zagraniczny – najnowsze informacje.




Jak mnie wkur*** te przekręcanie przez niego angielskich nazw i zapisywanie po polsku tak jak się wymawia, stary gimbus
Jeden lepszy od drugiego