Hellas Verona przegrał na własnym stadionie z Udinese 1:3 w meczu Serie A, który długo był wyrównany, lecz po przerwie zamienił się w pokaz skuteczności gości. Drużyna z Friuli rozegrała bardzo dojrzałe spotkanie, wykorzystując słabości defensywy gospodarzy i odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo w kontekście ligowej tabeli.
Początek meczu należał do Udinese, które od pierwszych minut narzuciło wysokie tempo i agresywny pressing. Już w 23. minucie ta przewaga przyniosła efekt. Arthur Atta wykorzystał dobre podanie Jordana Zemury i otworzył wynik spotkania, finalizując akcję strzałem z lewej strony pola karnego.
Radość gości nie trwała jednak długo. Zaledwie trzy minuty później Hellas Verona odpowiedziała błyskawiczną kontrą. Gift Orban, obsłużony przez Amina Sarra, zachował zimną krew w polu karnym i precyzyjnym uderzeniem doprowadził do remisu. Pierwsza połowa była wyrównana, choć to Udinese częściej zagrażało bramce Simone Perillego, oddając więcej strzałów i lepiej kontrolując środek pola.
Gol, który zmienił wszystko
Kluczowy moment meczu nastąpił w 58. minucie. Po stałym fragmencie gry piłka trafiła do Alessandro Zanolego, a ten popisał się kapitalnym uderzeniem z prawej strony pola karnego, posyłając futbolówkę w samo okienko bramki Verony. Był to gol, który wyraźnie podciął skrzydła gospodarzom. Od tego momentu Udinese przejęło pełną kontrolę nad spotkaniem. Verona zaczęła popełniać coraz więcej błędów w ustawieniu, a goście bezlitośnie to wykorzystali.
W 66. minucie padł gol, który definitywnie rozstrzygnął mecz. Po szybkim ataku Arthur Atta zanotował asystę, a Keinan Davis mocnym strzałem z lewej strony pola karnego podwyższył prowadzenie na 3:1. Był to modelowy przykład skutecznej gry w przejściu z obrony do ataku.
Hellas próbował jeszcze odpowiedzieć. Swoje okazje miał Orban, jednak świetnie dysponowany Maduka Okoye nie dał się pokonać. Udinese umiejętnie zarządzało tempem gry w końcówce, dokonując zmian i neutralizując ofensywne zapędy gospodarzy.
Dla Hellasu to kolejny bolesny cios, zwłaszcza na własnym stadionie. Drużyna ponownie pokazała charakter, ale zabrakło jej stabilności i koncentracji po przerwie. Jeśli gospodarze nie poprawią gry w defensywie, walka o utrzymanie może stać się coraz bardziej dramatyczna.



