Nie było bramek, ale nie było też nudy. Starcie Parma Calcio 1913 – Genoa CFC zakończone bezbramkowym remisem to jeden z tych meczów, które wymykają się prostym podsumowaniom. Na papierze 0:0, w rzeczywistości dziewięćdziesiąt minut napięcia, walki o każdy metr boiska i futbolu, w którym błędy były bardziej kosztowne niż brak odwagi.
Od pierwszego gwizdka było jasne, że to nie będzie otwarta wymiana ciosów. Obie drużyny grały z wyraźnym hamulcem bezpieczeństwa. Linie ustawione blisko siebie, agresywny doskok w środku pola, szybkie kasowanie przestrzeni. Genoa próbowała kąsać Parmę szybkimi atakami, Parma odpowiadała długimi fragmentami cierpliwego budowania akcji. Efekt? Dużo starć, dużo zablokowanych strzałów, bardzo mało miejsca na czyste sytuacje.
To był mecz, w którym bramkarze nie musieli dokonywać cudów, ale nie mogli się pomylić ani razu. Edoardo Corvi kilkukrotnie zatrzymał uderzenia Colombo i Vitora Carvalho, Nicola Leali odpowiedział spokojem przy strzałach Bernabé i Oristanio. Każda interwencja wyglądała jak ruch na cienkiej linie, minimalne spóźnienie mogło zmienić wszystko.
Po przerwie tempo wzrosło, ale wraz z nim pojawił się chaos. Stałe fragmenty, dośrodkowania, strzały z dystansu, dużo prób, niewiele jakości. Parma szukała przewagi fizycznej, Genoa reagowała zmianami i próbowała przeczekać napór. W końcówce gospodarze mieli moment, w którym stadion uwierzył w gola, ale piłka uparcie omijała światło bramki.
Remis, który mówi więcej niż wynik
Ten mecz nie dał odpowiedzi na pytanie, kto jest lepszy. Dał za to jasny sygnał, że oba zespoły są świadome swojej sytuacji i potrafią grać spotkania „na przetrwanie”. To punkt wywalczony bardziej głową niż nogami. Bez fajerwerków, bez romantyzmu, za to z dużą dyscypliną.
0:0 w Parmie nie zapisze się złotymi zgłoskami w kronikach Serie A, ale dla obu drużyn może okazać się jednym z tych remisów, które na koniec sezonu ważą więcej, niż się dziś wydaje. Jeśli futbol bywa grą cierpliwości, to był jej bardzo wyraźny pokaz. Serie A rozgrywki, tabela i wyniki.



