Prześladowany przez irańską władzę reżyser Mohammad Rasoulof wraca w swoim nowym filmie do motywów, które sprowadziły na niego gniew władzy, ograniczającej nie tylko jego artystyczną, ale i obywatelską wolność. Rasoulof tworzy złożoną z cichych dramatów wstrząsającą opowieść, będącą zdecydowanym sprzeciwem wobec kary śmierci.
Film odbił się ogromnym echem na światowych festiwalach filmowych. Zdobył ponad 15 nagród, w tym Złotego Niedźwiedzia na ubiegłorocznym MFF w Berlinie.
W każdym państwie, gdzie prawo najcięższe występki sankcjonuje karą śmierci, potrzebni są ludzie, którzy ten wyrok wykonają. To właśnie im, mierzącym się z trudnymi do wyobrażenia dylematami, swój film poświęcił Mohammad Rasoulof. „Zło nie istnieje” składa się z czterech opowieści. Bohaterów każdej z nich łączy tajemnica oraz dramatyczna decyzja, którą muszą podjąć. Wpłyną one nie tylko na dalsze życie protagonistów, ale również mocno odbije się na otaczających ich ludziach.
Bohaterem pierwszej jest 40-letni Heshmat. Stateczny mężczyzna, który większość czasu stara się spędzać w gronie najbliższych. W drugiej obserwujemy Pouyę, dla którego obowiązkowa służba wojskowa jest jedyną szansą na otrzymanie paszportu i opuszczenie wraz z dziewczyną Iranu. Żołnierzem jest też bohater trzeciej historii. Javad dostał właśnie trzydniową przepustkę, by spędzić ten czas z narzeczoną i jej rodziną, świętując urodziny ukochanej kobiety. W ostatniej opowieści widzimy, jak przybycie Daryi, młodej kuzynki z Niemiec, gwałtownie może zmienić niespieszne życie Bahrama i Zaman – spokojnej pary w średnim wieku.
Film będzie można oglądać w polskich kinach już od 5 listopada.




