Iwo Baraniewski nie pozostawił żadnych wątpliwości. Podczas gali UFC Fight Night w Londynie polski półciężki potrzebował zaledwie 28 sekund, by brutalnie rozprawić się z Austenem Lane’em. To był pokaz siły, precyzji i zimnej kalkulacji, dokładnie tego, czego oczekuje się od zawodnika aspirującego do ścisłej czołówki.
Od pierwszych sekund było widać, że Polak kontroluje dystans i tempo. Krótkie badanie rywala, lekkie naruszenie niskim kopnięciem i natychmiastowe przejście do ofensywy. Gdy tylko nadarzyła się okazja, Iwo Baraniewski wystrzelił prawą ręką, po której dołożył potężny lewy. Lane zachwiał się i w tym momencie walka była już praktycznie rozstrzygnięta.
Decydująca akcja była podręcznikowa. Kontra na wejście przeciwnika, zmiana kąta i natychmiastowe dokończenie akcji. Baraniewski najpierw trafił mocnym overhandem, a chwilę później, już z odwrotnej pozycji, posłał rywala na deski. Gdy Amerykanin próbował się ratować, Polak ruszył za nim bez zawahania, zasypując go serią ciosów w parterze. Sędzia nie miał wyboru i przerwał pojedynek. Oficjalny wynik to techniczny nokaut w pierwszej rundzie.
Perfekcyjny bilans i rosnące ambicje
Zwycięstwo w Londynie to nie tylko kolejny efektowny nokaut, ale także potwierdzenie wyjątkowej serii Polaka. Baraniewski pozostaje niepokonany (8-0), a każdą ze swoich walk kończył przed czasem i to zawsze w pierwszej rundzie.
Co więcej, było to jego drugie zwycięstwo w UFC i drugie zakończone przez TKO. Taki styl walki nie pozostaje niezauważony. W organizacji, w której widowiskowość ma ogromne znaczenie, Polak bardzo szybko buduje swoją markę.
Londyn na nogach, Polska dumna
Reakcja publiczności w O2 Arena była natychmiastowa. Błyskawiczny nokaut wywołał eksplozję emocji, a nazwisko Baraniewskiego ponownie wybrzmiało szeroko w świecie MMA. Coraz częściej mówi się o nim jako o jednym z najbardziej ekscytujących prospektów w wadze półciężkiej. Dla polskich kibiców to kolejny powód do dumy. 27-latek z Warszawy nie tylko wygrywa, robi to w stylu, który zapada w pamięć.
Po takim występie trudno oczekiwać, by Iwo Baraniewski długo pozostawał poza radarem czołówki. Jeśli utrzyma tempo i skuteczność, kolejnym krokiem może być starcie z rywalem z rankingu TOP 15. Najświeższe wiadomości sportowe.



