Polska rozpoczęła EuroBasket 2025 w najlepszy możliwy sposób. W meczu otwarcia grupy D w katowickim Spodku biało-czerwoni pokonali Słowenię 105:95, pokazując ofensywną siłę i odporność na presję rywala.
Pierwsza połowa była wyrównana. Po 20 minutach Polska prowadziła w Katowicach tylko 47:46. O losach meczu przesądziła jednak trzecia kwarta, w której gospodarze zagrali z ogromną intensywnością. Seria 15:3 dała naszej reprezentacji przewagę, której nie oddała już do końca. Choć Słoweńcy próbowali wrócić do gry w czwartej części, Polacy kontrolowali wynik.
Największe brawa zebrał Jordan Loyd, który zdobył 32 punkty i trafił aż 7 z 8 rzutów za trzy. Był to występ historyczny. Żaden Polak od 1995 roku nie przekroczył takiego dorobku w meczu EuroBasketu. Mocno wsparł go Mateusz Ponitka (23 punkty, 7 zbiórek), który odpowiadał za kluczowe akcje w drugiej połowie.
Luka Dončić kontra reszta
Po stronie Słowenii Luka Dončić zagrał widowiskowo – 34 punkty, 9 asyst, 5 przechwytów i 2 bloki. Jego statystyki były imponujące, ale zabrakło wsparcia kolegów. Co więcej, w trzeciej kwarcie nerwy dały o sobie znać. Dončić otrzymał przewinienie techniczne, a trener Aleksandar Sekulić po meczu otwarcie narzekał na decyzje sędziów.
Szkoleniowiec Polski, Igor Miličić, podkreślał po meczu, że zespół wygrał zasłużenie, a zawodnicy świetnie zareagowali na doping kibiców. Sekulić z kolei sugerował, że „dziwne decyzje” arbitrów wpłynęły na przebieg spotkania, ale przyznał też, że Polacy wykorzystali swoje atuty. Polska, dzięki zwycięstwu w meczu otwarcia, umocniła swoją pozycję w grupie D. Kolejne spotkania mogą dać jej jeszcze lepszą sytuację przed fazą pucharową. Słowenia natomiast stanie przed trudnym zadaniem. Już 30 sierpnia zmierzy się z Francją, która rozpoczęła turniej od mocnego triumfu nad Belgią. Zobacz najświeższe wiadomości sportowe.



