Zamieszanie podczas spotkania Polska – Holandia, wywołane przez grupę kibiców rzucających race na murawę, wywołało falę krytyki. Najmocniej zareagował Jan Tomaszewski, który w mocnych słowach ocenił zachowanie jednego z fanów będącego bezpośrednim sprawcą incydentu. Jego komentarz odbił się szerokim echem.
Mecz Polska – Holandia na PGE Narodowym zakończył się wynikiem 1:1, jednak piłkarskie emocje zostały przyćmione przez wydarzenia z drugiej połowy. W 59. minucie kilku kibiców odpaliło race, a kilka z nich wylądowało na murawie. Sędzia meczu Maurizio Mariani nie miał wyboru. Musiał przerwać grę, a służby porządkowe natychmiast wkroczyły do akcji. Polski Związek Piłki Nożnej wydał oficjalny komunikat, w którym stanowczo potępił takie zachowania i zapowiedział konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za incydent.
Jan Tomaszewski bez ogródek: „To się w głowie nie mieści”
Najmocniej na sytuację zareagował Jan Tomaszewski. W rozmowie z Super Expressem skrytykował zachowanie kibica, który rzucił racę na murawę. To właśnie do niego odnosił się w swojej wypowiedzi: „Jak coś takiego można w ogóle zrobić? To się w głowie nie mieści! Ten, który rzucił racę, był 12. zawodnikiem Holendrów. Ten człowiek powinien być przykładowo ukarany, żeby było przestrogą dla innych, że nie wolno tego robić. To nie jest karygodne, to jest skandaliczne!”.
Według Tomaszewskiego takie zachowania szkodzą drużynie i narażają reprezentację na konsekwencje sportowe oraz wizerunkowe. Pomimo krytyki incydentu, Tomaszewski wyraził przekonanie, że reprezentacja Polski ma duże szanse na awans na Mistrzostwa Świata 2026 poprzez marcowe baraże. Jak podkreślił, jest niemal pewny sukcesu Biało-Czerwonych.
Zanim jednak Polska przystąpi do walki w barażach, czeka ją ostatni mecz grupowy z Maltą. Dopiero potem skupienie w pełni przeniesie się na kluczowe starcia decydujące o wyjeździe na mundial. Zobacz więcej w kategorii wiadomości sportowe piłka nożna.



