Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Magomed Ankalaev, fot. UFC
Gala UFC w Abu Zabi dostarczyła kibicom ogromnych emocji, a jednym z najważniejszych punktów wydarzenia był występ Magomeda Ankalaeva. Rosyjski zawodnik po raz kolejny udowodnił swoją klasę w oktagonie, a w rozmowie po walce nie gryzł się w język.
Ankalaev rozpoczął swoją wypowiedź od odniesienia się do trudności związanych z przygotowaniami i nagłym roszadom w karcie walk. Pierwotny rywal musiał wycofać się z pojedynku, jednak na szczęście udało się uratować starcie. Magomed publicznie wyraził wdzięczność Guskovowi za odwagę i uratowanie występu. Nie zapomniał również podziękować zgromadzonej w Arenie publiczności za wspaniałe wsparcie.
Analizując przebieg pojedynku z Guskovem, Ankalaev odniósł się do taktyki, jaką zaprezentował jego oponent w stójce. Rosjanin przyznał, że spodziewał się bardziej agresywnego podejścia i parcia do przodu. Zamiast tego, co według niego jest powtarzalnym schematem w jego karierze, musiał wykazać się cierpliwością.
„Jak widzicie, przeciwnicy wychodzą ze mną i często po prostu nie idą na ostrą wymianę. Muszę na nich polować w klatce” – tłumaczył przebieg starcia.
Długi rozbrat z oktagonem i jasny cel na przyszłość
Dla Ankalaeva ten występ był niezwykle istotny ze względu na wcześniejszy, długi przestój w karierze. Podkreślił, że potrzebował tego powrotu, aby na nowo poczuć rytm meczowy i pewność siebie.
Teraz waga półciężka w UFC ma się czego obawiać. Zwycięstwo w Abu Zabi to dla Dagestańczyka dopiero początek. Ankalaev twardo zapowiedział, że natychmiast rusza w pogoń za tym, co uważa za swoje, co jest jasną deklaracją walki o najwyższe cele i mistrzowski pas organizacji. Zobacz więcej w kategorii sporty walki – MMA.









