Wiadomości z ostatniej chwili - Ciekawe24

Aktualne wiadomości z Polski i ze świata – najnowsze informacje z ostatniej chwili, newsy ze świata kultury, rozrywki i internetu.

Piłkarze Sportingu Lizbona świętują na murawie po zwycięstwie 5:0 nad Bodø/Glimt w meczu Ligi Mistrzów na stadionie José Alvalade, po historycznej remontadzie w dwumeczu.
Fot. Canal+ Sport

Niewiarygodna noc w Lizbonie! Sporting rozbił Bodø/Glimt 5:0

Są mecze, które zaczynają się jak każdy inny. Jest hymn Ligi Mistrzów, są nerwy, są pierwsze podania. Ale są też takie wieczory, kiedy od pierwszych minut czuć w powietrzu, że historia właśnie pisze się na naszych oczach. Tak było w Lizbonie.

Sporting wiedział jedno, że musi odrobić trzy gole straty z pierwszego meczu przeciwko Bodø/Glimt. I od pierwszego gwizdka było widać, że Portugalczycy nie zamierzają czekać. Sporting ruszył na rywala jak rozpędzony pociąg. Strzały Trincão, Pote i Suáreza jedna po drugiej testowały bramkarza gości Nikitę Haikina, który przez ponad pół godziny utrzymywał Norwegów przy życiu. Ale presja w końcu znalazła ujście.

W 34. minucie po rzucie rożnym piłka trafiła na głowę Gonçalo Inácio, który idealnie uderzył w dolny róg bramki. Kibice na stadionie José Alvalade wpadli w szał radości. To był dopiero początek.

Sporting podkręca tempo

Po przerwie gospodarze przyspieszyli jeszcze bardziej. Atak za atakiem, kolejne dośrodkowania i strzały. W 61. minucie Luis Suárez zagrał idealną piłkę do Pedro Gonçalvesa (Pote). Pomocnik Sportingu spokojnie wykończył akcję i zrobiło się 2:0. Norweski zespół zaczynał się chwiać. Prawdziwy cios przyszedł w 78. minucie. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Luis Suárez podszedł do piłki i pewnym strzałem wyrównał stan dwumeczu. 3:0 i zaczęło się od nowa.

Dodatkowy czas gry trwał zaledwie chwilę, zanim padł kluczowy gol. Już w 92. minucie Maxi Araújo wbiegł w pole karne i lewą nogą posłał piłkę do siatki. To był moment, w którym Bodø/Glimt straciło nadzieję. Sporting prowadził 4:0 i był już jedną nogą w ćwierćfinale.

Norwegowie próbowali jeszcze odpowiedzieć, ale bramkarz Rui Silva zatrzymał ich najlepszą okazję. A potem nadszedł ostatni akt tej historii. W doliczonym czasie dogrywki młody Rafael Nel dostał piłkę od Daniela Bragançy i uderzył w samo okienko. 5:0 i nokaut.

To była noc, w której Sporting pokazał charakter, wiarę i futbolową bezwzględność. A Lizbona na kilka godzin stała się centrum piłkarskiej Europy. I właśnie dlatego kibice kochają Ligę Mistrzów. Wiadomości sportowe piłka nożna.

Źródło wideo: Canal+ Sport

Udostępnij artykuł:

Zobacz również

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Przewijanie do góry