W Mediolanie miało być odrabianie strat i pokaz siły włoskiego giganta. Zamiast tego kibice na Stadio Giuseppe Meazza, byli świadkami jednego z największych zaskoczeń tej edycji Ligi Mistrzów. Inter Mediolan przegrał z FK Bodø/Glimt 1:2 i po dwumeczu (2:5) pożegnał się z rozgrywkami.
Norweski zespół nie tylko obronił zaliczkę z pierwszego spotkania, ale zrobił to w stylu, który imponuje całej Europie. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Interu,ale bez efektu. Od pierwszego gwizdka gospodarze narzucili tempo. Wahadła pracowały wysoko, Federico Dimarco regularnie dośrodkowywał w pole karne, a Marcus Thuram i Francesco Pio Esposito szukali miejsca między stoperami rywali.
Inter dominował w posiadaniu piłki, seryjnie wykonywał rzuty rożne i zamykał przeciwnika na jego połowie. Najlepszą okazję przed przerwą miał Esposito, lecz znakomicie interweniował Nikita Haikin. Problem był jeden – brak konkretów. Strzały mijały bramkę albo trafiały w bramkarza. Norwegowie cierpliwie czekali. Do przerwy 0:0. I choć przewaga Włochów była wyraźna, w powietrzu wisiało pytanie, czy to się na nich nie zemści?
Druga połowa zaczęła się podobnie. Inter atakował, goście bronili. Aż nadeszła 58. minuta. Po zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Jens Petter Hauge, który bez wahania umieścił ją w siatce. 0:1. Stadion zamilkł. Drużyna z Serie A musiał rzucić wszystko na jedną kartę. Odsłonił się i zapłacił za to najwyższą cenę. W 72. minucie szybka kontra, precyzyjne podanie i chłodne wykończenie autorstwa Håkona Evjena. 0:2. Sensacja stawała się faktem.
Cztery minuty później Alessandro Bastoni zdobył bramkę kontaktową po rzucie rożnym. Inter poczuł nadzieję. Końcówka była oblężeniem bramki gości. Manuel Akanji trafił w słupek, Thuram kilkukrotnie minimalnie się mylił, kolejne stałe fragmenty siały chaos w polu karnym. Jednak Bodø/Glimt broniło się z determinacją i spokojem zespołu, który dokładnie wie, co robi. Każda minuta działała na ich korzyść. Po ostatnim gwizdku stało się jasne, to nie był przypadek.
Taktyczna lekcja dla faworyta
Norwegowie zagrali dojrzale. Niska obrona, szybkie przejście do ataku, maksymalna efektywność pod bramką. To była demonstracja pragmatyzmu. Dla mistrzów Norwegii to jeden z największych momentów w historii klubu. Awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów po wyeliminowaniu takiej marki jak Inter to sygnał dla całej Europy, że skandynawska piłka nie jest już tylko ciekawostką. W Mediolanie upadł faworyt. A razem z nim przekonanie, że pieniądze i nazwiska zawsze wygrywają z organizacją i odwagą. Bodø/Glimt udowodniło, że w nowoczesnym futbolu liczy się konsekwencja, struktura i wiara w plan.
Inter Mediolan – FK Bodø/Glimt 1:2 (0:0)
Gole: Alessandro Bastoni 76′ – Jens Petter Hauge 58′, Hakon Evjen 72′



