Paryż w środowy wieczór zobaczył mecz, który przez ponad godzinę wyglądał na idealną reklamę Ligi Mistrzów. Tempo, kontry, błysk indywidualności i wynik otwarty do ostatnich minut. Ale gdy wydawało się, że starcie dwóch wielkich klubów zakończy się wyrównanym rezultatem, Paris Saint-Germain wcisnęło gaz do dechy i rozbiło Chelsea 5:2. Bohaterem został rezerwowy, który zmienił wszystko, Khvicha Kvaratskhelia.
Od pierwszych minut gospodarze próbowali narzucić swój rytm. Chelsea nie przyjechała jednak do Paryża tylko się bronić. Już w czwartej minucie João Pedro mógł otworzyć wynik po dośrodkowaniu Reece’a Jamesa, ale spudłował.
Pierwszy cios zadało jednak PSG. W 10. minucie po stałym fragmencie gry piłkę głową zgrał João Neves, a Bradley Barcola dopadł do niej w polu karnym i potężnym uderzeniem wpakował ją pod poprzeczkę. Na Parc des Princes nastąpił wybuch radości.
Chelsea odpowiedziała po niespełna pół godzinie. Akcję napędził Enzo Fernández, który zagrał w pole karne do Malo Gusto, a francuski wahadłowy strzałem z prawej strony doprowadził do wyrównania.
Wyrównanie nie zmieniło charakteru meczu. Obie drużyny grały odważnie i zostawiały sporo miejsca w środku pola. W 39. minucie bliski gola był Cole Palmer, ale jego strzał obronił Matvey Safonov.
Minutę później PSG pokazało, jak zabójcze potrafią być kontry. Désiré Doué posłał idealną prostopadłą piłkę, a Ousmane Dembélé wbiegł między obrońców i spokojnie pokonał Filipa Jørgensena. Do przerwy było 2:1 dla paryżan.
Druga połowa zaczęła się od odważniejszych ataków gości. W 57. minucie Chelsea dopięła swego. Po szybkim kontrataku Pedro Neto wyłożył piłkę w pole karne, gdzie Enzo Fernández mocnym strzałem wyrównał na 2:2. W tym momencie mecz wydawał się otwarty. Chelsea złapała wiatr w żagle, a PSG wyglądało na zaskoczone.
Wejście, które zmieniło wszystko
W 62. minucie trener PSG Luis Enrique sięgnął po kartę, która odmieniła losy spotkania. Na boisko wszedł Khvicha Kvaratskhelia. I zaczęło się. Najpierw w 74. minucie Gruzin świetnie wypatrzył Vitinhę, który z kilku metrów trafił na 3:2. Chelsea jeszcze próbowała odpowiedzieć. Liam Delap miał dobrą okazję w 84. minucie, ale minimalnie chybił. Chwilę później PSG zadało drugi cios.
W 86. minucie Kvaratskhelia sam wziął sprawy w swoje ręce. Przyjął piłkę przed polem karnym i huknął przy słupku. Jørgensen był bez szans, 4:2. Chelsea była już mentalnie poza meczem. W doliczonym czasie gry Achraf Hakimi dograł w pole karne, a Kvaratskhelia dopełnił dzieła, ustalając wynik na 5:2. PSG zdobyło trzy bramki w ostatnich kilkunastu minutach i z trudnego meczu zrobiło pokaz siły.
PSG z ogromną zaliczką przed rewanżem
Jeszcze w 70. minucie wynik był remisowy i wszystko wskazywało na to, że losy dwumeczu pozostaną otwarte. Jednak końcówka należała w całości do paryżan. Chelsea wraca do Londynu z ciężkim bagażem pięciu straconych bramek i trzybramkową stratą przed rewanżem na Stamford Bridge. A w Paryżu bohater wieczoru jest jeden – Khvicha Kvaratskhelia, który wszedł z ławki i w kilkanaście minut napisał najważniejszy rozdział tego meczu. Najświeższe wiadomości sportowe.
PSG – Chelsea 5:2 (2:1)
Gole: Bradley Barcola 10′, Ousmane Dembélé 40′, Vitinha 74′, Khvicha Kvaratskhelia 86′, 90’+4′ – Malo Gusto 28′, Enzo Fernández 57′



