W nocy z soboty na niedzielę w The Theater at Madison Square Garden w Nowym Jorku odbyła się walka o pas mistrza świata IBF w wadze super lekkiej. Richardson Hitchins (20-0, 8 KO) potwierdził swoją klasę, pokonując byłego mistrza świata George’a Kambososa Jr. (22-4, 10 KO) przez techniczny nokaut w ósmej rundzie.
Od pierwszego gongu Richardson Hitchins narzucił swój styl walki. Pracował na dystans, wykorzystywał lewy prosty i systematycznie rozbijał defensywę rywala ciosami na tułów. George Kambosos, znany z twardości i walecznego serca, miał trudności z odnalezieniem rytmu i inicjowaniem własnych ataków. Statystyki ciosów po sześciu rundach wyraźnie wskazywały na przewagę Amerykanina, który trafił ponad trzykrotnie więcej celnych uderzeń.
Kluczowy moment pojedynku nadszedł w ósmej odsłonie. Hitchins precyzyjnie trafił potężnym lewym hakiem na korpus, po którym Kambosos padł na deski. Australijczyk próbował się podnieść, jednak sędzia zdecydował o przerwaniu walki, widząc jego stan.
Dla Hitchinsa było to kolejne przekonujące zwycięstwo, które umacnia jego pozycję w czołówce dywizji super lekkiej. Po walce zawodnik z Brooklynu podkreślił, że jest gotów na największe nazwiska w kategorii do 140 funtów. Powiedział również nie unika żadnych wyzwań. Wymieniani są już potencjalni rywale tacy jak Teófimo López czy Devin Haney.
Z kolei dla George’a Kambososa to czwarta porażka w ostatnich sześciu walkach, co stawia pod znakiem zapytania jego dalszą karierę na najwyższym poziomie. Po sensacyjnym zwycięstwie nad Teófimo Lópezem w 2021 roku Australijczyk nie zdołał utrzymać mistrzowskiej formy. Obserwuj wiadomości ze świata boksu.



