Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Szczyl i Daniel Zadrożny, fot. mat. własne
Raper Szczyl, czyli Tymoteusz Różynek, zadebiutował na dużym ekranie. Artysta pojawił się w filmie Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej, w którym zagrał jedną z ról. W rozmowie z portalem Ciekawe24.pl opowiedział o swoim pierwszym doświadczeniu aktorskim, pracy na planie filmowym oraz o tym, czy planuje rozwijać się w kierunku kina.
Szczyl, jak sam przyznaje, występowanie przed filmową kamerą okazało się zupełnie innym doświadczeniem niż koncerty czy nagrywanie teledysków. – To jest kompletnie inne doświadczenie. Przede wszystkim dlatego, że jesteś w nim trochę pozbawiony kontroli. To jest ta największa różnica – mówi Szczyl.
Artysta podkreśla jednak, że udział w produkcji był dla niego ciekawym przeżyciem i okazją do poznania nowych ludzi. Jednocześnie nie ukrywa, że aktorstwo wymaga zupełnie innych umiejętności niż te, do których przyzwyczaiła go scena muzyczna. – Na pewno było to fajne doświadczenie, ale zupełnie inne niż wszystko, co robiłem wcześniej – dodaje.
Czy Szczyl pójdzie w aktorstwo?
Debiut w filmie rodzi pytania o to, czy raper planuje kolejne role. Sam artysta podchodzi do tego tematu z dużym dystansem. – Nie wiem, czy jestem fanem tego braku kontroli i niebycia w pełni twórcą tego, co robię – przyznaje.
Szczyl zaznacza jednak, że jeśli pojawi się projekt, który ponownie mocno do niego przemówi, nie wyklucza kolejnego występu przed kamerą. – Jeśli pojawi się film, który tak do mnie trafi jak ten, to na pewno będę to rozważał – mówi.
Jednocześnie podkreśla, że nie interesują go stereotypowe role oparte wyłącznie na jego wizerunku rapera. – Jeśli mam grać kogoś, kto po prostu ma tatuaże i jest raperem, to dziękuję – dodaje.
Film Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej wyreżyserowała Emi Buchwald, która, jak opowiada Szczyl, miała bardzo konkretną wizję tego, jak mają wyglądać sceny. – Starałem się robić dokładnie to, czego Emi chciała, bo to jest jej film. Ja jestem w tym pewnym narzędziem do przedstawienia historii – mówi raper.
Na planie nie brakowało jednak rozmów o postaciach i ich emocjach. Aktorzy mogli proponować własne pomysły, choć przy niewielkim budżecie i krótkim czasie zdjęciowym najważniejsza była sprawna realizacja scen.
Historia inspirowana relacjami z rodzeństwem
Reżyserka filmu przyznaje, że inspiracja do historii przedstawionej w produkcji jest bardzo osobista. – Inspiracja pochodzi z bardzo bliskiego miejsca w moim sercu i w moim życiu, czyli z relacji z moim rodzeństwem – mówi Emi Buchwald.
Jak podkreśla, film opowiada o momencie przejścia w dorosłość i o relacjach między bliskimi osobami, które z czasem się zmieniają. Produkcja powstała jako projekt niskobudżetowy, co oznaczało bardzo intensywną pracę na planie. – Najtrudniejsze były warunki, w których robiliśmy ten film. Mało dni zdjęciowych i bardzo napięty harmonogram – wyjaśnia reżyserka.
Czy Szczyl wróci z nową muzyką?
W trakcie rozmowy pojawił się również temat muzyki. Artysta od kilku lat nie wydał nowych solowych utworów, co wzbudza sporo pytań wśród fanów. Na pytanie o nowe projekty Szczyl odpowiedział jednak tajemniczo. – Pomidor – powiedział z uśmiechem, unikając jednoznacznej odpowiedzi.
Debiut w filmie Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej pokazuje, że Szczyl nie boi się nowych wyzwań artystycznych. Czy zobaczymy go jeszcze w kolejnych produkcjach filmowych? Jak sam przyznaje, wszystko zależy od tego, jakie projekty przyniesie przyszłość. Najnowsze informacje z ostatniej chwili.









