Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Max Holloway, fot. UFC
Tegoroczna gala UFC 329 zakończyła się w sposób, którego nie przewidziałby żaden z ekspertów, a tym bardziej sam Max Holloway. Pojedynek, na który czekał cały świat MMA, został przerwany zaledwie po 69 sekundach z powodu poważnej kontuzji kolana Conora McGregora. „Blessed” w rozmowie wewnątrz oktagonu nie ukrywał rozczarowania, domagając się rewanżu.
Walka wieczoru UFC 329 miała być ostatecznym sprawdzianem dla obu zawodników w limicie wagowym 170 funtów (ok. 80 kg). Zamiast widowiskowej wojny, kibice zgromadzeni w arenie byli świadkami nieszczęśliwego wypadku. Conor McGregor, próbując zainicjować walkę efektownym kopnięciem obrotowym, niefortunnie postawił nogę, co doprowadziło do natychmiastowego urazu kolana i przerwania walki przez sędziego Mike’a Beltrana.
„To był cios dla nas obu”
Max Holloway, mimo zwycięstwa przez techniczny nokaut, nie świętował swojego sukcesu w typowy dla siebie sposób. Hawajczyk natychmiast po zdarzeniu wykazał się dużą klasą, wskazując sędziemu, że jego rywal nie jest w stanie kontynuować walki.
W wywiadzie udzielonym tuż po werdykcie, Holloway z szacunkiem wypowiadał się o swoim przeciwniku: „To absolutne zwierzę. Conor nieustannie dążył do tej walki. To bardzo niefortunna sytuacja, w której nikt nie chciał wygrać w ten sposób. Przygotowywałem się na ciężki bój, ciężko pracowałem, aby osiągnąć limit 170 funtów. Kiedy coś kończy się w taki sposób, po prostu czujesz niedosyt”.
Rewanż jest konieczny?
Najważniejszą deklaracją złożoną przez Hollowaya była chęć ponownego zmierzenia się z Irlandczykiem. Zawodnik z Hawajów wyraźnie zaznaczył, że obecny rezultat nie satysfakcjonuje ani jego, ani fanów MMA, którzy zasługują na to, aby zobaczyć pełnowymiarowe starcie.
„Musimy to powtórzyć. Jeszcze raz, dla chłopaków, dla fanów” – podkreślił Holloway. „To była walka z wielkim szumem medialnym. Muszę usiąść z Hunterem [Campbellem] i przedstawicielami UFC. To nie może tak zostać. Musimy zobaczyć prawdziwą walkę”.
Holloway, znany ze swojego profesjonalizmu, zaapelował również do publiczności, by ta doceniła wysiłek włożony przez McGregora w przygotowania, mimo tak niefortunnego finału. Choć „Blessed” przyznał z humorem, że „chyba miał Conora słabego w kolanach”, cała jego wypowiedź była utrzymana w tonie pełnym respektu dla rywala i chęci wyjaśnienia sprawy wewnątrz klatki.
Czy UFC zdecyduje się na zestawienie rewanżowe po tak pechowej kontuzji? Biorąc pod uwagę status obu zawodników i ich determinację, wydaje się, że to jedyny logiczny krok, na który czekają teraz wszyscy fani na świecie.









