Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Michelle Pfeiffer, fot. The Tonight Show Starring Jimmy Fallon
Nie ma w Hollywood wielu aktorek, które potrafią z równą gracją budować filmowe kreacje, co… domowe tarasy i gzymsy kominków. Kiedy Michelle Pfeiffer pojawiła się niedawno na kanapie u Jimmy’ego Fallona, udowodniła, że dystans do siebie to jej drugie imię.
Zamiast standardowej sesji PR-owej o blasku fleszy, gwiazda zaczęła z entuzjazmem opowiadać o pile taśmowej, zajęciach z ceramiki i kapryśnym kole garncarskim. Za tym swobodnym gawędziarskim tonem kryje się jednak znacznie mocniejszy kaliber. Pfeiffer ma za sobą intensywny czas na planach serialowych, a jej powrót do telewizji w Margo jest spłukana (Margo’s Got Money Troubles – oryg.) to absolutny hit, który na nowo definiuje jej karierę.
Największą niespodzianką dla fanów okazał się fakt, że aktorka wreszcie zdecydowała się na krok, przed którym zarzekała się przez całe dekady. Jeszcze kilka lat temu w tym samym programie twierdziła kategorycznie, że nigdy, pod żadnym pozorem nie zagra w produkcji tworzonej przez swojego męża, wybitnego scenarzystę Davida E. Kelleya. Granica między życiem prywatnym a zawodowym wydawała się nienaruszalna.
Co więc sprawiło, że zmieniła zdanie o 180 stopni? Odpowiedź okazała się prosta. Bezkompromisowy materiał źródłowy i rola, do której oddania komukolwiek innemu po prostu nie mogłaby ścierpieć. Przeczytała książkę, zakochała się w postaci Shyanne i uznała, że ryzyko warte jest każdej minuty spędzonej na planie.
Dlaczego Michelle Pfeiffer w końcu uległa mężowi?
Współpraca z mężem, jak sama przyznaje z uśmiechem, okazała się zaskakująco bezproblemowa, głównie dlatego, że Kelley nie kręcił się bez przerwy wokół planu zdjęciowego. Zamiast domowych napięć twórcy stworzyli przestrzeń dla autentycznej synergii, wspierając potężną obsadę napędzaną również przez Elle Fanning.
Owa zmiana perspektywy ucięła przy okazji absurdalne plotki o rzekomej emeryturze, które media chętnie podchwyciły po jej uwagach o zmęczeniu tradycyjnym hollywoodzkim modelem pojedynczego dźwigania całego filmu na barkach. Pfeiffer wcale nie żegna się z kinem ani telewizją. Po prostu przeniosła swój ciężar gatunkowy tam, gdzie sztuka aktorska spotyka się z prawdziwym, wielowątkowym zespołem. Dla widzów to fantazja z gatunku tych spełnionych. Więcej oczywiście w kategorii nowości filmowe.





