Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Sam Rockwell, fot. Esquire
W najnowszym nagraniu dla magazynu Esquire Sam Rockwell w swoim stylu odsłania kulisy Hollywood. Aktor zdradził m.in., jak bezczelnie załatwił sobie rolę u Marvela, dlaczego Tom Hanks to absolutna legenda oraz jak wygląda praca przy gigantycznych hitach.
W świecie wielkiego kina kluczem do sukcesu są zazwyczaj miesiące przesłuchań, spotkania z agentami i skomplikowane negocjacje. Czasami jednak wystarczy wpaść do znajomego po poranną kawę. Przekonał się o tym Sam Rockwell, który w najnowszym wywiadzie wideo z cyklu For the Record dla magazynu Esquire zabiera widzów w szaloną podróż przez całą swoją karierę.
Aktor wziął na warsztat swoje najgłośniejsze role, od kultowych występów u boku Woody’ego Harrelsona i Colina Farrella, aż po ikoniczne kreacje w wielkich superprodukcjach. Najciekawsza anegdota dotyczy jednak kulis powstania Iron Mana 2, w którym Rockwell wcielił się w przebiegłego, aroganckiego rywala Tony’ego Starka, Justina Hammera.
Kawa, walizka i rola u Marvela
Jak się okazuje, rola Hammera wcale nie czekała na niego w oficjalnych planach castingowych studia. Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkowo w mieszkaniu scenarzysty Justina Theroux, z którym Rockwell prywatnie się przyjaźnił. Kiedy aktor wpadł z wizytą, zauważył, że gospodarz nerwowo pakuje torbę.
„Gdzie się wybierasz?” – zapytał zaskoczony Rockwell. „Jadę do Los Angeles, będę pisać Iron Mana 2” – usłyszał w odpowiedzi.
„Chcę w tym zagrać. Jaka to rola?” – wypalił bez namysłu aktor. Kiedy dowiedział się, że wolny jest fotel antagonisty, dodał krótko: „Chcę być złoczyńcą. Pozwól mi być złoczyńcą”. Theroux machnął tylko ręką: „Jasne, jasne, cokolwiek”.
Kilka miesięcy później, gdy Rockwell tarzał się po podłodze studia dźwiękowego, udając… świnkę morską na planie filmu Załoga G (G-Force – oryg.), zadzwonił Jon Favreau. Reżyser rzucił luźno: „Słuchaj, jest sprawa z tym scenariuszem do Marvela…”. W ten oto niekonwencjonalny sposób postać głównego złoczyńcy została rozbita na dwa fronty, mroczniejszego Mickeya Rourke’a oraz wygadanego, komediowego Hammera.
Chaos na planie i wielkie nazwiska
W najnowszym wywiadzie dla Esquire Rockwell sypie anegdotami jak z rękawa. Opowiada m.in. o bezinteresowności Toma Hanksa, który po zakończeniu zdjęć do Zielonej Mili i odciśnięciu dłoni w Alei Gwiazd wrócił na plan, by… bezinteresownie czytać kwestie poza kadrem dla zmęczonych statystów.
Oberwało się też logistyce Marvela. W Iron Manie 2 ekipa od rekwizytów zmieniła aktorowi rekwizyty (broń) w dniu kręcenia kluczowej sceny. Zmusiło to ekipę do błyskawicznego przepisywania całego przemówienia i improwizowania z zestawem słuchawkowym w uchu. Rockwell wspomina również szalone warunki pogodowe w Walii podczas pracy nad Autostopem przez Galaktykę. Wspomina również medialne szaleństwo wokół hitowego Białego Lotosu (The White Lotus – oryg.). Po zaledwie trzech tygodniach zdjęć w Bangkoku produkcja przyniosła mu wiadomości z gratulacjami od samego Seana Penna.
Więcej w kategorii nowości filmowe.





