Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Olivia Wilde, fot. Locarno Film Festival
Olivia Wilde stanęła w obronie komedii kinowych, otwarcie krytykując praktyki platform streamingowych. Podczas festiwalu w Locarno twórczyni wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się walczyć o tradycyjną dystrybucję swojego hitu Zaproszenie (The Invite – oryg.), mimo nacisków na wybór bezpieczniejszej finansowo drogi cyfrowej.
Współczesny rynek filmowy coraz częściej spycha komedie do roli produkcji przeznaczonych wyłącznie na mały ekran. Przekonaniu temu stanowczo sprzeciwia się Olivia Wilde, reżyserka i gwiazda najnowszego przeboju Zaproszenie. Wypowiadając się podczas konferencji prasowej na festiwalu w Locarno, Wilde zdradziła kulisy walki o kinową premierę swojego filmu.
Kino to nie tylko ekran, to „wspólnotowe katharsis”
Zdaniem Wilde, branża filmowa z pewnością popełnia błąd, zakładając, że komedie tracą swój potencjał w salach kinowych. Reżyserka uważa, że to właśnie ten gatunek najbardziej zyskuje na wspólnym przeżywaniu emocji przez widownię.
„Nie ma gatunku, który korzystałby na wspólnym doświadczeniu bardziej niż komedia. To starożytna część naszej ludzkiej kultury. Zbieraliśmy się i śmialiśmy razem od tysięcy lat” – podkreśliła Wilde przed wieczornym pokazem filmu na Piazza Grande.
„Łapówka” zamiast premiery kinowej
Wilde bez ogródek nazwała oferty platform streamingowych „łapówkami”. Twórczyni wskazała na mechanizm, w którym finansistom oferuje się wyższe kwoty za rezygnację z dystrybucji kinowej na rzecz ekskluzywności w serwisach VOD. Jak przyznała, wielu producentów ulega tej pokusie, wybierając szybki zysk zamiast prestiżu kinowego wyświetlania.
W przypadku filmu Zaproszenie reżyserka miała jednak wsparcie. Po entuzjastycznym przyjęciu filmu na festiwalu Sundance, gdzie wywołał on poztywną reakcję publiczności, Wilde wraz z producentami z Annapurna Pictures podjęła świadomą decyzję o walce o dystrybucję kinową. Ostatecznie prawa do filmu przejęło A24, firma znana z silnego wsparcia dla tradycyjnych premier kinowych.
Ryzykowna strategia opłaciła się. Od czasu premiery filmu w którym występują również Seth Rogen, Penélope Cruz oraz Edward Norton, zarobił on na świecie już ponad 40 milionów dolarów. Wynik ten obejmuje ponad 23 mln dolarów z rynku amerykańskiego oraz 4,6 mln dolarów z Wielkiej Brytanii.





