Legia Warszawa Radomiak Radom 5 0

Ekstaza przy Łazienkowskiej. Papszun i spółka rozbili Radomiaka w pył

Bartosz Kapustka, fot. Canal+ Sport

To miał być wieczór pełen piłkarskich emocji, a wyszedł koncert jednego aktora. Legia Warszawa zdemolowała Radomiak Radom 5:0, dając jasny sygnał całej Ekstraklasie, że pod wodzą Marka Papszuna stołeczny zespół będzie walczył o mistrzostwo kraju. Gospodarze potrzebowali zaledwie kilkunastu minut, by zamknąć to jednostronne widowisko.

Gdy obie jedenastki wychodziły na murawę stadionu przy ulicy Łazienkowskiej, na trybunach panowała tradycyjnie świetna, braterska atmosfera. W końcu kibice Legii i Radomiaka od lat żyją w wielkiej zgodzie. Jednak gdy tylko sędzia dał w piątek sygnał do gry, o sentymentach na boisku zapomniano. Piłkarze trenera Tomasza Kaczmarka wyszli zmotywowani, ale to gospodarze ruszyli na rywala z bezwzględną furią.

Marek Papszun idealnie nakreślił plan na to spotkanie, a jego piłkarze zrealizowali go bezbłędnie. Festiwal strzelecki rozpoczął w 7. minucie Michal Ševčík. Czeski pomocnik, po raz pierwszy powołany do wyjściowego składu, idealnie spłacił zaufanie trenera, precyzyjnie uderzając zza pola karnego. Zanim Radomiak zdążył otrząsnąć się po pierwszym ciosie, tablica wyników wskazywała już 3:0. Najpierw w 10. minucie do siatki trafił Rafał Augustyniak, a w 17. minucie dzieła zniszczenia w początkowej fazie dokończył Rafał Adamski.

Kapustka w roli lidera, bezradny Radomiak

Wraz z upływem minut Legia nie zwalniała tempa, choć kontrolowała wydarzenia z większą elegancją. Prawdziwym motorem napędowym „Wojskowych” okazał się Bartosz Kapustka. Pomocnik, odnaleziony na nowo w taktycznych schematach Papszuna, zagrał mecz, o którym będzie głośno w całej lidze.

Tuż przed przerwą Kapustka popisał się potężnym uderzeniem z dystansu, nie dając szans bramkarzowi gości. Gdy natomiast na początku drugiej połowy (51. minuta) wykorzystał świetne dogranie od Pawła Wszołka i podwyższył na 5:0, stało się jasne, że radomianie wyjadą ze stolicy z bagażem, którego odrabianie zajmie im długie tygodnie.

W obozie gości panował grobowy nastrój. Trener Tomasz Kaczmarek musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami o postawę defensywy oraz nerwowych interwencji Bartłomieja Gradeckiego. Szkoleniowiec w pomeczowych wypowiedziach stanął murem za swoim golkiperem, jednak fakty są brutalne, Radomiak został całkowicie stłamszony w każdym sektorze boiska.

Nowa twarz stołecznego giganta

Dla trenera Papszuna to spotkanie to kolejny dowód na to, że budowany przez niego projekt w Warszawie łapie właściwą dynamikę. Nawet przy tak bezpiecznym wyniku szkoleniowiec nie pozwolił na rozprężenie, dając w drugiej odsłonie szansę zmiennikom oraz wprowadzając na murawę m.in. nowego napastnika Jana Kuchtę.

Zwycięstwo 5:0 to nie tylko efektowna zaliczka bramkowa, ale przede wszystkim powrót Legii na fotel lidera PKO BP Ekstraklasy.

Legia Warszawa – Radomiak Radom 5:0 (4:0)

Gole: Michal Ševčík 7′, Rafał Augustyniak 10′, Rafał Adamski 17′, Bartosz Kapustka 44′, 51′

Źródło wideo: Canal+ Sport

Ekstraklasa w piłce nożnej – najnowsze informacje.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane