Ciekawe24.pl - wiadomości z ostatniej chwili
Fot. kadr z filmu "Matrimonio all'italiana"
Ich ekranowa chemia rozpalała wyobraźnię widzów na całym świecie przez dekady. Byli symbolem włoskiego temperamentu, elegancji i romansu, z którego drżało Hollywood. Choć zagrali razem w blisko dwudziestu filmach i dziesiątki razy całowali się przed kamerą, Sophia Loren i Marcello Mastroianni nigdy nie zostali parą w prawdziwym życiu. Jak wyglądała ich relacja za kulisami?
Sophia Loren i Marcello Mastroianni poznali się w latach 50., kiedy oboje zaczynali drogę ku międzynarodowej sławie. Pierwsze wrażenie dalekie było jednak od romantycznych uniesień. Sophia miała wówczas zaledwie 19 lat, była już gwiazdą o wyrazistej urodzie i silnym charakterze. Marcello, o siedem lat starszy, uchodził za melancholijnego, zdystansowanego intelektualistę, który na planie bywał spięty.
Prawdziwa iskra przeskoczyła podczas pracy nad filmem Złoto Neapolu (1954) w reżyserii Vittoria De Siki. De Sica szybko zrozumiał, że duet Loren-Mastroianni ma w sobie coś magicznego, kontrast między wybuchową, zmysłową Włoszką a eleganckim, nieco zagubionym, ale uroczym „chłopakiem z sąsiedztwa” tworzył mieszankę wybuchową.
Ekranowa chemia, która nie potrzebowała romansu
Zagrali razem w tak kultowych dziełach jak Małżeństwo po włosku, Wczoraj, dziś, jutro, Słoneczniki czy Prêt-à-Porter. Widzowie do dziś pamiętają słynną scenę striptizu z Wczoraj, dziś, jutro, w której Mastroianni (jako oszołomiony mąż) patrzy na rozbierającą się powoli Loren. Ta sekscena przeszła do historii kina nie tylko przez śmiałość jak na tamte czasy, ale przede wszystkim przez autentyczną, iskrzącą między nimi radość i lekkość.
Wielokrotnie pytani przez dziennikarzy o to, czy łączy ich coś więcej, oboje odpowiadali z uśmiechem, ucinając spekulacje. „Gdybyśmy byli razem, musiałbym się z nią ożenić, a ona miałaby mnie dość po tygodniu” – żartował w swoim stylu Mastroianni.
Z kolei Sophia Loren przez całe życie była wierna swojemu mężowi, producentowi Carlo Pontiemu, z którym stworzyła jedno z najtrwalszych małżeństw w show-biznesie. Mastroianni natomiast słynął z licznych romansów (m.in. z Catherine Deneuve), co jednak nie wpływało na jego unikalną bliskość z Loren.
„Byliśmy jak brat i siostra, którzy znają się bez słów”
Ich relacja opierała się na czymś znacznie trwalszym niż przelotny romans, na bezgranicznym zaufaniu. Loren wspominała po latach, że Marcello był dla niej jak brat i najbliższy powiernik. Znali swoje najmniejsze gesty, potrafili improwizować na planie tak, reżyserzy musieli jedynie włączać kamery i patrzeć, jak dzieje się magia.
Mastroianni uwielbiał dowcipkować na temat Sophii, a ona potrafiła przyjąć każdy żart z dystansem. Ich zawodowe partnerstwo trwało niemal do samego końca życia aktora. Kiedy Marcello Mastroianni odszedł w 1996 roku, Sophia Loren straciła nie tylko ekranowego męża, ale i część swojej artystycznej duszy. W wywiadach często powtarzała, że z jego odejściem skończyła się pewna złota era włoskiego kina.
Dlaczego ta historia wciąż nas fascynuje?
Współczesne kino rzadko kiedy rodzi tak magnetyczne duety, oparte na subtelności, klasie i niewymuszonej elegancji. Historia Sophii Loren i Marcello Mastroianni to dowód na to, że największa miłość na ekranie nie musi rodzić się w sypialni. Czasem rodzi się w garderobie, na planie kolejnego filmu, między jednym klapsem a głośnym, włoskim śmiechem.
Więcej w kategorii nowości filmowe.










To była prawdziwa aktorka z klasą, a nie to co teraz te aktoreczki